Jak sprzedawać zdjęcia w szkole – wywiad z Magdą Magiera i Dorotą Sałas

Nie tak dawno, na FB cieszyliśmy się tym, że w sesjach publicznych bardzo, a nawet bardzo bardzo fajnie sprzedają się odbitki. O tym, że to wygodny sposób mówią fotografowie, mówią też klienci. A w połączeniu z możliwością wysyłania bezpośrednio do swojego labu mamy wygodny kombajn do obsługi grup.

Nie ma co ukrywać – sesje publiczne to najczęściej szkoły i przedszkola… I tu, mamy dla Was niespodziankę.
Nasze Rekordzistki. Niekwestionowane (na razie! kto podejmie wyzwanie? Wrzesień tuż tuż) Mistrzynie sesji szkolnych. Dorota Sałas i Magda Magiera opowiedzą Wam jak to się stało, że na widok ich wyników kilka razy odświeżaliśmy stronę, czy na pewno jest wszystko ok. Ponad 50 sesji publicznych!

 

Jak długo współpracujecie przy sesjach szkolnych?
Magda: 
Poznałyśmy się przy okazji jednego projektu robionego przeze mnie w zeszłym roku. To znaczy poznałyśmy się po raz drugi… bo od naszego spotkania obie miałyśmy wrażenie, że już się kiedyś gdzieś spotkałyśmy.. długo nie mogłyśmy dojść do tego gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach. Rozmowy na temat naszej przeszłości i poszukiwanie tego punktu w czasie bardzo nas zbliżyły 🙂
Współpraca przy sesjach szkolnych to można powiedzieć był przypadek – w postępowaniu przetargowym okazało się, że zostały wybrane dwie oferty – moja i Doroty – i tak się zaczęło – połączyłyśmy siły. Obie wiedziałyśmy, że sesji dla dużej szkoły nie da się zrobić w pojedynkę, jeśli chce się zachować jakość, na której nam zależy.

 

Skąd pomysł? Sama pamiętam fotografię w szkole jako starszego Pana z bardzo znudzoną miną, który błyskał nam lampą po oczach w sali gimnastycznej, gdy wołaliśmy „seeeeer”… Jak to wygląda u Was? Z Wami?
Dorota: 
Dzieci są różne, czasem grzeczne jak aniołki, czasem trudno je opanować, czasem trafi się jedna osoba, która chce popsuć całą sesję, aby popisać się przed kolegami. Na pewno nie zastąpieni są w takich trudnych sytuacjach nauczyciele, którzy mają autorytet i swoje sposoby na okiełznanie niektórych uczniów, ale i my dzięki sporemu doświadczeniu dajemy sobie radę 🙂

Przy zdjęciach szkolnych ważne jest naszym zdaniem zaproponowanie nowej jakości. Nie możemy już patrzeć na zdjęcia przynoszone ze szkoły przez nasze dzieci i dzieci znajomych z dorobionymi cyfrowo ramkami, kwiatkami, na których dzieci mają woskowe i pomarańczowe twarze. Stwierdziłyśmy, że zdjęcia szkolne mogą być ciekawe i takie, które rodzice z przyjemnością postawią na półce w ramce lub wkleją do rodzinnego albumu. Mogą być zrobione w ciekawej scenerii i z wykorzystaniem ciekawych pomysłów.

Komentarze zostawione na Zalamo przez wielu rodziców pod zamówionymi zdjęciami potwierdzają, że warto iść w tym kierunku.

 

Jak w ogóle wygląda Wasza współpraca? Jakiś podział obowiązków? A może każda robi własne zdjęcia, ale sprzedajecie je razem?
Magda: 
Przy placówce takiej jak szkoła podział obowiązków musi być określony. Zbyt dużo jest dzieci, nauczycieli – musi być plan sesji, dopasowany do planu lekcji i do wydarzeń szkolnych. Wiadomo, że i my i szkoła dążą do tego, żeby sesja zajęła ograniczoną ilość czasu, ale żeby móc zrobić fajne zdjęcia przyjmujemy, że na jedną klasę potrzeba 1 godziny lekcyjnej. Tak więc sesja w szkole w której jest 500-600 osób zajmuje nam 3-4 dni. Wszystko jest wcześniej zorganizowane i uzgodnione zarówno ze szkołą jak i między nami.

Jeśli chodzi o „nasze” podziały to przygotowujemy wspólnie dwie scenografie, tak żeby rodzice mieli wybór – w czasie sesji każda z nas zajmuje jedną scenografię i każde dziecko jest fotografowane najpierw w jednym miejscu a następnie w drugim. Zdjęcia klasowe wykonujemy wspólnie. Oczywiście, to że zdjęcia robimy oddzielnie nie zmienia faktu, że jest to jeden projekt i zdjęcia wszystkie moje i Doroty trafiają do sprzedaży razem.

 

To teraz czas na zdradzenie pierwszego sekretu… Dużo jest takich szkół w których robicie zdjęcia? Decydują się całe szkoły, czy raczej pojedyncze klasy? Jak to wygląda  z punktu widzenia organizacyjnego?
Magda: 
Zdjęcia szkolne obejmują raczej całe szkoły. Czasem jedna lub dwie klasy z różnych powodów nie podejmują się współpracy, ale to są raczej wyjątki. Z drugiej strony zdarzyło nam się również robić zdjęcia tylko dla jednej klasy w całej szkole.

Organizacja sesji to często jeden z trudniejszych etapów projektu. Trzeba dopasować się do zaplanowanych przez szkołę wycieczek, zielonych szkół, apeli, do tego żeby nie zajmować zdjęciami ważniejszych przedmiotów, a przy tym wszystkim, żeby mieć ciągłość pracy, lekcja po lekcji, bo to wpływa na ogólny czas trwania sesji oraz na naszą efektywność. Staramy się też nie robić zdjęć dłużej niż 7 godzin lekcyjnych pod rząd, bo po takim czasie normalne jest, że jest się już zmęczonym – a nie chcemy, żeby nasze zmęczenie odbijało się na jakości zdjęć. Zresztą, to się też wpisuje w plany lekcyjne bo po 7mej godzinie rzadko które klasy mają jeszcze lekcje.

Rodzice coraz częściej uświadamiają sobie, że mogą mieć realny wpływ na to, który fotograf i w jaki sposób uwieczni ich dzieci w czasie sesji szkolnej. Dyrektor często nie chce się tym zająć, bo od lat ma jakiegoś Pana, który co roku robi zdjęcia. Rezultat często jest poniżej oczekiwań rodziców, ale z braku jakiegokolwiek wyboru kupują to co jest… Rady Rodziców zaczynają wychodzić z inicjatywą i poprzez konkurs ofert wyłaniają firmę, która w danym roku szkolnym będzie ich obsługiwać w zakresie fotografii. Oczywiście w dalszym ciągu cena ma znaczenie, ale już nie tylko. W tych szkołach rodzice chcą mieć fajną pamiątkę, a nie tylko jakąkolwiek. Takie podejście nas bardzo cieszy, bo daje nam możliwość zaprezentowania naszych wcześniejszych prac i tam, gdzie liczy się jakość, poczucie estetyki, pomysł na sesję – wygrywamy!

 

Zdarzają się nam czasami pytania, czy w sesjach przedszkolnych dzielić poszczególne grupy przy wrzucaniu zdjęć na Zalamo, jak Wy rozwiązujecie tą kwestię? Inna sesja? Oznaczenie słów kluczowych? Czy wychodzicie z założenia, że każdy rodzic znajdzie swoje dziecko? 😉
Dorota: 
Uważamy, że dzielenie zdjęć na poszczególne grupy, czyli na klasy ma kluczowe znaczenie zarówno dla rodziców jak i dla nas. Jedna klasa to jedna sesja Zalamo.

Dla rodziców jest to ważne ze względu na ilość zdjęć – nie sądzę, żeby komukolwiek chciało się przeglądać zdjęcia dzieci z całej szkoły i wyszukiwać swoje dziecko. Ograniczamy również w ten sposób ryzyko narażenia się na krytykę związaną z udostępnianiem wizerunku – do zdjęć ma dostęp tylko ograniczona ilość osób, które najczęściej się znają i znają swoje dzieci nawzajem. Każda sesja ma swój odrębny link i hasło.

Z naszego punktu widzenia taki podział jest ważny, bo zapewnia nam pewne uporządkowanie całości. Ponieważ podczas takich sesji wykonujemy i następnie po obróbce oddajemy w ręce rodziców od kilku do kilkunastu ujęć każdego dziecka to zdjęcia idą w setki w ramach klasy i w tysiące w ramach szkoły.

Dodatkowo później możemy robić różnego typu analizy, dotyczące sprzedawalności zdjęć, które scenografie są częściej wybierane, przez jakie grupy wiekowe, w których klasach które zdjęcia cieszą się większą popularnością, a w których mniejszą.

 

Aby klienci zamówili, najpierw muszą do tej galerii trafić… Jak informujecie o linku do galerii? Zdradzicie swój sposób? Maile, wizytówki? A może wpisy w dzienniczki uczniów?
Magda: 
To jest dość trudny orzech do zgryzienia. W każdej szkole jest inaczej. My staramy się wykorzystać wszystkie możliwe i dostępne drogi. Zakładamy, że lepiej, żeby rodzić dostał maila 3 razy niż nie dostał go wcale. Szkoła nie może nam udostępnić bazy mailowej rodziców, więc robimy to przez pośredników takich jak nauczyciele, rada rodziców, trójki klasowe. Oczywiście jest to nowy sposób dystrybucji zdjęć szkolnych i rodzi pewne trudności, bo ktoś nie dostał maila, komuś wpadł do spamu, ktoś dostał, ale nie doczytał. Widzimy jednak, że taka forma sprzedaży jest bardzo doceniana przez rodziców i przez nauczycieli, którzy nie są już obciążeni zbieraniem pieniędzy, wydawaniem reszty, ściąganiem niekupionych zdjęć, itd.

Oczywiście jest ryzyko, że część rodziców nie trafi do galerii od razu, ale najczęściej są 2-3 tury zamawiania zdjęć i rodzice, którzy z jakichś powodów nie dostali linka po zgłoszeniu przez dzieci, że inne dzieci już dostały zdjęcia sami reagują i szukają kontaktu z nami i wtedy przesyłamy już bezpośrednio. Dodatkowo każdy rodzic pod zamówieniem musi zostawić adres mailowy prywatny i w taki sposób udostępniony nam adres możemy wykorzystać w przyszłości do wysłania linku bezpośrednio do rodzica.

 

Często są zamówienia kilku odbitek tego samego zdjęcia? Czy Rodzice mając taką okazję zamawiają odbitki i akcesoria w większej ilości by na przykład obdarować rodzinę? Czy tylko u moich znajomych kochająca babcia kupiła kalendarze z wnuczką dla całej rodziny…
Magda: 
To jest prawdopodobnie jedna z większych zalet sprzedaży tego typu zdjęć przez Zalamo. Klienci nie tylko mogą wybrać ujęcia, mogą też zdecydować o rozmiarze odbitki oraz o ilości odbitek tego samego ujęcia. Takiej możliwości nie daje tradycyjny sposób dystrybucji zdjęć. Rodzice chętnie z tej możliwości korzystają i mamy wiele zamówień, gdzie to samo zdjęcie drukujemy po kilka razy.

 

Czy w pracy pomagają Wam statystyki sesji? Są dla Was wskazówką/wyznacznikiem?
Dorota: 
Statystyki sesji to chyba był nawet nasz pomysł! Bardzo ich potrzebowałyśmy i poprosiłyśmy o ich wprowadzenie.Takie statystyki umożliwiają nam zorientowanie się do ilu rodziców z klasy trafił link do galerii. Jeśli w klasie jest 23 dzieci a do galerii weszło 2, lub 3 jest to dla nas sygnał, że trzeba wzmocnić dystrybucję linku do zdjęć, albo znaleźć nowy kanał dotarcia do rodziców.

Z drugiej strony jest to świetny sposób na porównanie ile osób wchodzi do galerii z ilością złożonych zamówień.

 

Hmmm… A same zamówienia? Dajecie klientom jakiś określony czas na złożenie zamówień, czy pełna dowolność? Ogarnięcie takiej ilości ludzi to też wyzwanie…
Dorota: 
Oj tak, to jest wyzwanie. Praca administracyjna po oddaniu zdjęć jest z jednej strony bardzo przyjemna, bo zamówienia spływają i możemy cieszyć się z tego że nasze prace cieszą się uznaniem, dostajemy mnóstwo miłych komentarzy od rodziców i to bardzo cieszy i buduje wiarę w to, że jednak ludzie zwracają uwagę na jakość zdjęć.

Z drugiej jednak strony obsługa zamówień jest dość trudna i wymagająca. Zdjęcia przychodzą z labu w wielkich pudłach, wymagają rozpakowania, sprawdzenia, czy wszystko jest, segregacji, odnalezienia odpowiedniego zamówienia, spakowania, opisania i dostarczenia do szkoły. To wymaga czasu, cierpliwości i dokładności, bo odbitek zrobiłyśmy kilka tysięcy 🙂

Czas na składanie zamówień musi być ograniczony. Z doświadczenia wiemy, że najwięcej zamówień spływa tuż po udostępnieniu linka i tuż przed końcem czasu składania zamówień. Zdarza się również tak, że ten termin wydłużamy na prośbę rodziców, ale nie możemy tego robić w nieskończoność. Często ograniczeniem jest np. koniec roku szkolnego. Zamówienia muszą spłynąć odpowiednio wcześnie, żeby przed wakacjami zdjęcia zostały dostarczone do szkoły.

 

Ok, a jaka była największa ilość zamówionych odbitek z jednej klasy? Pamiętasz może?
Magda: 
Nie pamiętam jaka była największa ilość zamówionych odbitek z całej klasy, ale jeśli dobrze pamiętam to największe pojedyncze zamówienie było na 32 odbitki.

 

Jak często można robić takie zdjęcia? Są pasowania na uczniów, to chyba taki najbardziej oczywisty moment… Ale kiedy jeszcze wykonujecie sesje?
Magda: 
Sesje wykonujemy głównie w okresie wiosennym, ale oczywiście też takie uroczystości jak pasowanie na ucznia są dobrą okazją do zrobienia sesji. Zdjęcia można zrobić w zasadzie w dowolnej porze roku, ale np. wiosną można je zrobić pobliskim parku.

Nie należy jednak robić zdjęć zbyt często – rodzice nie są chętni do zakupu zdjęć co 2 miesiące, a przecież nam fotografom chodzi o to, żeby zdjęcia sprzedać, a tylko nie zrobić.

 

Wymarzona sesja w szkole. Taka idealna. Spełnienie Waszych marzeń… Jak miałaby wyglądać?
Dorota: 
Dokładnie, rynek się zmienia, zmieniają gusta i oczekiwania rodziców i tam gdzie ta nowa świadomość się pojawia jest miejsce dla takich fotografów jak my. Jeśli szkoła proponuje nam wykonanie sesji dla 600 osób i chce na to przeznaczyć 4-5 godzin to nie jest to miejsce dla nas. Wtedy albo udaje nam się przekonać szkołę do innego podejścia albo rezygnujemy z takiego zlecenia, bo chcemy, żeby nasze zdjęcia były naszą wizytówką, a wiemy, że w tak krótkim czasie nie da się zrobić dobrych zdjęć przy takiej ilości dzieci.

Do każdej sesji się przygotowujemy, szukamy inspiracji, tworzymy scenografię, czasem własnoręcznie robimy potrzebne rekwizyty – to wszystko po to, żeby nasze zdjęcia były inne, lepsze. I tak naprawdę to co chwila mamy jakiś nowy pomysł i go realizujemy. Teraz właśnie przygotowujemy się do nowego roku i już mamy w głowie kilka pomysłów. Część jest już w trakcie realizacji.

 

Dorota: Zarażona fotografią przez Męża, zakochała się w robieniu zdjęć. I tak ta miłość do fotografii trwa już 10 lat. Zaczęła od ślubów, teraz głównie fotografia dziecięca, rodzinna i portrety, ale wciąż szuka siebie i tego, co naprawdę sprawia jej przyjemność. Prywatnie Mama młodego piłkarza, więc ćwiczenia z fotografii sportowej również ma opanowane. Optymistyczna przyjaciółka swoich 2 kotów i szczeniaka, który ostatnio zawładnął sercami Jej rodziny.

Magda: Fotografia zaraził ja tata, zabierając do ciemni już jako kilkulatkę. Po skończeniu ekonomii na SGH przez wiele lat żyła w korpoświecie, ale fotografia pozostała niezmiennym hobby. Teraz stawia na siebie i przekuwanie pasji we własny biznes. Działa głównie w zakresie fotografii rodzinnej, dziecięcej i porterowej. Prywatnie: Uśmiechnięta Mama 8-letniej Hani, która jest dla niej inspiracją i motorem do działania.dorota i magda

Jak sprzedawać zdjęcia w szkole – wywiad z Magdą Magiera i Dorotą Sałas

Kim jest Fotograf?

Krótkie pytanie… I wydawałoby się, że tak niesamowicie prosta odpowiedź. Człowiek, który robi zdjęcia i to lubi. Ktoś, kto ma lepszy aparat, niż pozostali. Ktoś ogarniający te wszystkie programy graficzne, obiektywy i dużo mówiący o szukaniu światła. Czasami niektórzy wezmą pod uwagę, że to praca, zawód… Ale często sądzą też, że ten lepszy aparat i różne programy graficzne pracują za Fotografa.
Czyli? Mnóstwo oczywistości!

 

Można jednak zastanowić się nad odpowiedzią dłużej… Zamknąć oczy, poszukać w głowie, kiedy Fotografa szukamy, kiedy “wzywamy na pomoc” i wtedy pojawiają się ciekawe obrazy.  Zamknij oczy i pomyśl, spójrz…

Szaleńczo zakochani, najszczęśliwsi w świecie. Chcecie, by ta chwila, ten czas trwał wiecznie! I… szukacie Fotografa! Aby tworząc piękną sesję plenerową dał Wam w dłonie pamiątkę, która przez kolejne lata będzie wywoływać uśmiech na Waszych twarzach. Magiczne obrazki,  na widok których w sercu robi się przyjemnie ciepło i miło…
A to dopiero początek!

Przecież skoro już się kochacie to z czasem przychodzi ślub. Milion rzeczy do załatwienia. Często największe wydarzenie organizowane w życiu. Wydarzenie w czasie którego będzie tyle emocji i magii, że konieczność upamiętnienia tego jest po prostu obowiązkowa! Kto inny, jeśli nie Fotograf, upamiętni łzy wzruszonej mamy, burze emocji na twarzy taty wydającego za mąż swoją ukochaną córeczkę… Kto złapie Waszą przysięgę, pierwszy uścisk już zaobrączkowanych dłoni? Radość na twarzach Waszych i Waszych gości, wszystkie te elementy wokół wyboru których kręci się wiele miesięcy poprzedzających ślub.

Zdjęcia – pamiątka, która działa jak zaklęcie, amulet. Przeglądając ją po latach możecie przywołać na nowo emocje. Przypomnieć sobie siłę uczuć. Pamiątka, która może czasem pomóc przetrwać trudniejszy czas i ciche dni… Zdjęcia, które kiedyś pokażecie swoim dzieciom jako ilustracje do najciekawszej wieczornej opowieści – jak to księżniczka mama i książę tato zakochali się w sobie i stworzyli rodzinę.

14030912_10210556617530781_207921688_n

Skoro już o dzieciach mowa… Ciąża to wyjątkowy stan. Stan, który ma to do siebie, że nie trwa specjalnie długo i nie zdarza się specjalnie często w życiu. Dlatego właśnie chcecie mieć pamiątkę z tego okresu. Wzywacie kogoś, kto w czasie sesji pokaże piękno Waszej ciąży. Zatrzyma w kadrach te niesamowite chwile. A potem? Wasze maleństwo w końcu pojawia się na świecie. Po tej stronie brzuszka. Czas na zrobienie sesji noworodkowej! W końcu te pierwsze chwile mijają tak szybko, a dzieciaczek zmienia się w mgnieniu oka. Kogo prosicie o umożliwienie rozczulania się nad słodkimi minkami za parę lat? Oczywiście, że Fotografa! To Fotograf stworzy pamiątkę, której oglądanie osłodzi trudniejsze chwile rodzicielstwa. W końcu to Wasz wyczekany i najkochańszy dzidziuś! Nawet jeśli ma już dobre parę lat i pyskuje.

 

Takich chwil jest w życiu wiele. Każda ważna dla Was chwila jest warta uwiecznienia. Urodziny dziecka, zaręczyny, pierwszy prawdziwy bal w czasie studniówki. W tych najważniejszych momentach szukamy kogoś, kto nam pomoże. Zatrzyma dobre emocje. Złapie magię chwili i pozwoli sycić nią potem oczy przez lata.

14017764_10210556620530856_1596404779_n

Fotograf. Superbohater łapiący w obrazki ważne chwile. Niewidoczny świadek wydarzeń, które mają dla Was znaczenie. Ktoś, dzięki komu za kilka lat pokażecie dzieciom najszczęśliwsze chwile z życia… Ktoś, kto zatrzyma w kadrach przemijający czas… A może to właśnie od Fotografa jest pierwsza książka Twojego dziecka? Fotoalbum z Waszymi zdjęciami?

Jesteśmy dumni. Tak po prostu. Jesteśmy niesamowicie dumni, że możemy wspierać superbohaterów kryjących się za aparatami. Pomagać każdego dnia. Przy każdej kolejnej sesji. Dla każdej kolejnej osoby, która wezwie pomocy w łapaniu magii!

A Ty? Kim dla Ciebie jest Fotograf?

 

Kim jest Fotograf?

DotPay, Paypal, a Zalamo

Wielu z Was pyta, jak to jest z tymi płatnościami online. Po co, na co i jak. Chyba nadszedł czas na małe podsumowanie tematu.

To na początek:
Przede wszystkim zarówno DotPay, jak i Paypal, stanowią formę konta bankowego. Klienci mogą zapłacić i pieniądze przeznaczone dla Ciebie lądują właśnie na Twoim koncie w DotPay/PayPal. Bezpośrednio po zamówieniu po prostu płacą… i gotowe. Bez dodatkowego szukania ile, kto, gdzie itd.

W Zalamo płatności online przydadzą Ci się:

W sesjach publicznych:
DotPay jest konieczny jeśli chodzi o sprzedaż plików cyfrowych. Dzięki temu, bezpośrednio po zapłaceniu za zdjęcia, klient może je pobrać na swój dysk.
Można też przyjmować płatności w przypadku sprzedaży odbitek i produktów. Pieniądze trafiają na Twoje konto, a klienci, dzięki temu, że płacą bezpośrednio po zamówieniu nie muszą się martwić, że zapomną o płatności, czy wartości swojego zamówienia.

ZAPŁAĆ publiczne

W sesjach prywatnych:
Klient po zebraniu koszyka i finalizacji swojego zamówienia może wejść w zakładkę „Historia zamówień” i bezpośrednio w tym miejscu zapłacić. Po zanotowaniu wpłaty przez system, jeśli tego chcesz, Zalamo automatycznie umożliwi pobieranie opłaconych zdjęć. Oczywiście tylko tych, które zostały wgrane jako po retuszu!
Klient może całe płatności uregulować przez Zalamo. Jeśli Ty zaznaczysz opcję: „Pobieraj płatność online”.

1

3

A tak widzi to klient:

2

Ślub:
Tu Dotpay przyda Ci się jeśli sprzedajesz pliki cyfrowe i/lub odbitki gościom weselnym. Będą mogli od razu po swoim zamówieniu zapłacić i po prostu czekać na przesyłkę, lub w przypadku plików pobrać je bezpośrednio po zrobieniu przelewu. Panel, który zobaczą wygląda tak, jak w przypadku sesji publicznych.

 

Czym się różnią Paypal i Dotpay?
W obu Twoi klienci mogą płacić. Oba systemy pobierają prowizje. W przypadku DotPay prowizje są w granicach od 1,0-2,2%, a o prowizjach Paypal możesz poczytać tu: PayPal, Tak wyglądają panele płatności obu systemów.

PayPal:

PAYPAL

DotPay: DotPay

 

Koszty dla Klienta
Prowizje, jeśli chcesz, możesz przekierować na swoich klientów. Wtedy przy płaceniu, poza ceną za zamówienie, klient zobaczy pozycję „koszt obsługi płatności”. Wystarczy uzupełnić. W pierwszej linijce kwotę jaka ma być doliczana. A w drugiej wartość procentową.

prowizje

Wejdź w Szczegóły Konta, a potem w zakładkę Przyjmowanie płatności i dodaj możliwość płacenia online.
W przypadku PayPal – wpisz tylko adres email na który założone jest konto.
Wybierając DotPay – uzupełnij ID i PIN, a na koniec przetestuj integrację.
I tyle… Twoi klienci mogą zapłacić od razu po złożeniu zamówienia.

DotPay, Paypal, a Zalamo

Poznajmy się! Crystal Albums

Kolejny miesiąc – kolejny wywiad!
Tym razem dał się (w końcu) namówić Andrzej Słowik z Crystal Albums. Bez długich wstępów… Zaczynamy!

Crystal Albums - białe

Co było taką największą inspiracją, czy też impulsem do założenia laboratorium? Jak zaczęła się Twoja przygoda z własnym laboratorium?

Firmę odziedziczyłem po Ojcu, który zmarł w 2010 roku. Ciężka sytuacja rodzinna spowodowała, że podjąłem decyzję o kontynuowaniu dzieła mojego Taty.
9 czerwca 2010 r. spędziłem po raz pierwszy dzień w firmie. Mojej firmie. Pierwsze kilka miesięcy było naprawdę trudne – 21-letniemu studentowi ciężko było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z czasem jednak coraz lepiej odnajdywałem się w tym, co tak naprawdę było mi znane od dzieciństwa – już jako dziecko obserwowałem mojego Tatę pracującego najpierw w branży fotograficznej, a potem jako wytwórca albumów.

 

Co jest najtrudniejsze? Co stanowi największe wyzwanie dla laboratorium?

Największym wyzwaniem każdego dnia jest umiejętne połączenie sprawnej produkcji oraz płynnej obsługi klienta. Na początku mojej pracy nie miałem doświadczenia w kwestii obsługi klienta, przez co zdarzało mi się otrzymać negatywne informacje zwrotne na temat kontaktu z firmą. Nie ukrywam, iż była to szkoła, z której cały czas wyciągam lekcje i usprawniam nasze działania, między innymi poprzez wprowadzenie systemu zamówień.

 

Z jakiego produktu jesteś najbardziej dumny? Który jest Twoim ulubionym?

Najbardziej dumny jestem z wydruków. Wydruk jest zarówno produktem (pod postacią odbitki) jak i półproduktem do wykorzystania w innych naszych dziełach. Dobry wydruk stanowi moim zdaniem bazę do idealnego produktu końcowego. Doprowadzenie tego elementu do perfekcji zajęło mi 3 lata, a to dało podwaliny do renom, którą się cieszymy.

 

Firma to nie tylko poważny biznes, ale czasem też przysłowiowe “wtopy” i  śmieszne sytuacje… Co najzabawniejszego spotkało właśnie Twój lab?

Pewnego dnia otrzymaliśmy zamówienie od Pani Fotograf zajmującej się głównie fotografią kobiecą. Zamówienie zostało przesłane przez Zalamo. Wydrukowano je, zapakowano, wysłano. Następnego dnia zadzwoniła do nas „lekko” zdziwiona klientka z pytaniem, po co jej stos zdjęć kosmosu, statków kosmicznych i misji Apollo. Okazało się, że Zalamo testowało konto klienta wykorzystując nasz lab. Pracownik, który czasem lubi się wykazać… Zrealizował zlecenie. I tak oto, razem z Zalamo zostaliśmy ze stosem kosmicznych wydruków. Śmiechom i hulankom nie było końca 😉

 

I na koniec… Czym Twoja firma wyróżnia się od innych? Gdybyś miał odpowiedzieć na to pytanie używając maksymalnie 10 słów, jak odpowiesz?

Używając maksymalnie dziesięć słów odpowiadam na to pytanie słowem: NIEKONWEKCJONALNOŚĆ.

wywiad

Andrzej serdecznie zaprasza do Crystal Albums z Zawiercia. Wprawdzie ulica Amatorska, ale za profesjonalizm produktów Andrzej ręczy całym sobą.

Do „tego labu z diamencikiem” (jak ktoś kiedyś sympatycznie nazwał Crystal Albums na naszym czacie) możecie prosto z Zalamo wysyłać zamówienia na wydruki i fotoalbumy. Po przygotowaniu projektu można łatwo i szybko skonfigurować pozostałe elementy, takie jak okładka i po prostu wysłać. Ale na tym oferta się nie kończy –  w Crystal Albums możesz zamówić również pudełka, nośniki danych, albumy tradycyjne.
To laboratorium jest też dostępne jako dostawca przy sprzedaży automatycznej dla gości weselnych

Poznajmy się! Crystal Albums

Poznajmy się! Krukbook

Ostatni wywiad cieszył się sporym zainteresowaniem… Czas na kolejny! Tym razem przedstawia się Wam Zbigniew Kruk, z Krukbook

 

KrukBook_logo-POPRAWIONE

 

Co było taką największą inspiracją,  impulsem do założenia drukarni? Jak zaczęła się Twoja przygoda z własną drukarnią?

Przez lata pracowałem jako fotograf (głównie ślubny) i przez długi czas nie mogłem znaleźć produktu dla siebie. Wtedy zobaczyłem po raz pierwszy książkę amerykańskiego producenta. To było to!  Prawdziwa książka jak z księgarni, duża liczba stron, niezłej jakości druk. Zacząłem szybko współpracę z tą firmą, lecz okazało się, że każde zamówienie musiałem reklamować. Błędy w druku, zdjęcia cz-b wpadały w zielony kolor, pojawiały się paski itp. To wszystko sprawiło, że zadałem sobie pytania:  Czy nie można inaczej? A może sam potrafię lepiej? Dwa lata później powstał KrukBook.

 

Co jest najtrudniejsze? Co stanowi największe wyzwanie dla drukarni ?

Najtrudniejsze okazało się zorganizowanie produkcji tak, by spełniała wymagania klientów. Produkcję kilku książek dziennie można bez problemu zorganizować w jednej głowie. Produkcja jednej książki w nakładzie 1000 sztuk też nie jest problem.  Wyzwanie to gdy książek jest dziennie 100 i do tego każda inna. Potrzeba rozdzielić i opracować procedury, delegować zadania i zarazem kontrolować wszystkie procesy pamiętając, że każdy egzemplarz produkujemy oddzielnie. Opracowanie pełnego przepływu danych w firmie pomiędzy stanowiskami jest ogromnym wyzwaniem. Do tego każdy klient chciałby otrzymać swoje zamówienie jak najszybciej i bezbłędnie wykonane. To wymagania oczywiste, lecz w praktyce trudne do realizacji. Biorąc pod uwagę że większość zleceń to spersonalizowane egzemplarze, a nie masowa produkcja którą można zunifikować, to opracowanie procesu produkcyjnego okazało się największym wyzwaniem.

 

Z jakiego produktu jesteś najbardziej dumny? Który jest Twoim ulubionym?

Oczywiście z tego który otrzymał medal na targach Film-Video-Foto 🙂 Jest to fotoalbum wydrukowany na ploterze Epson 9900, na podłożu bawełna i alfa celuloza, włożony do pudełka typu winda, które sami opracowaliśmy. Jest to wysoce ekskluzywny produkt, przeznaczony dla wyjątkowych klientów i zleceń. Produkt ten na targach był oglądany najczęściej i wywoływał wiele pozytywnych emocji. Wielu klientów zainteresowało się nim i wyraziło swoje zadowolenie, że wreszcie taki produkt pojawił się na rynku.

Niemniej jednak nie zapominam o naszym sztandarowym produkcie, czyli fotoksiążce z serii Standard, drukowanej na papierze niepowlekanym 150 g/m2, oprawianej w płótno. Produkt ten zawsze był, jest i będzie dla mnie najważniejszy, gdyż dzięki niemu zaczęła się pasja tworzenia książek oraz firma KrukBook.

 

Firma to nie tylko poważny biznes, ale czasem też przysłowiowe “wtopy” i  śmieszne sytuacje… Co najzabawniejszego spotkało właśnie Twój lab?

Odwiedziny klienta poszukującego drewna zdecydowanie należą do długo pamiętanych… Do dziś nie wiemy co w nazwie naszej firmy było takiego, co skusiło go do poszukiwań tarcicy 🙂

 

I na koniec… Czym Twoja firma wyróżnia się od innych? Gdybyś miał odpowiedzieć na to pytanie używając maksymalnie 10 słów, jak odpowiesz?

Indywidualne podejście do klienta, otwartość, innowacje, oprawy płócienne, papiery niepowlekane, rodowód fotograficzny, pasja.

DSCF2814

 

Tym razem tyle od Zbigniewa, który gorąco zachęca do bliższej znajomości z KrukBook. Produkują oni fotoalbumy, fotoksiążki, albumy tradycyjne, które wielu z Was już bardzo dobrze zna i ceni.
Łódzki Lab współpracuje również z Zalamo. Zaprojektowane w naszym kreatorze albumy możesz wysłać prosto do nich.

Poznajmy się! Krukbook

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i magii kalibracji 2

Czas na kontynuację ostatniego artykułu. Pierwszą, jeśli ktoś przegapił, lub chce sobie przypomnieć, znajdziecie TU.

Kalibracja.
Każdy monitor posiada większe, lub mniejsze odchyłki od standardu. Nie po to wydajemy pełną sakiewkę smoczych monet, by nadal oglądać przypadkowy obraz. Prawda?
Im tańszy/gorszy monitor (czy też laptop) tym większe odchyłki w wyświetlanym obrazie. Wychodzę z założenia, iż im słabszy posiadamy sprzęt tym większa konieczność jego kalibracji jeśli nie myślimy chwilowo o zmianach na cokolwiek lepszego.
Obraz można doprowadzić do poprawnego, zgodnego ze standardem. Jednak często nie jest to tak proste jak powieszenie na monitorze czujnika i kilkukrotne kliknięcie “next”.
Im większe zmiany, tym większe straty są wprowadzane przez automatykę oprogramowania. Strat nie lubimy i nie chcemy. Na duże straty przy gorszej jakości wyświetlaczach nie można sobie pozwolić, gdyż z jednego problemu wpadniemy w drugi.

Czy zatem warto kalibrować swój sprzęt?
Tak, jeśli wolisz widzieć swoje fotografie i pracować świadomie.
Tak, jeśli chcesz zyskać sporo czasu i spokoju bez domyślania się co tym razem uzyskasz na papierze.
Dwa razy „tak”? Znaczy, że warto.

Posiadając skalibrowane stanowisko jesteś w stanie zapewnić klienta, że prace które otrzymuje nie są przypadkowe. Wyobrażasz sobie elektryka, który mówi “chyba będzie ok” ?
Posiadając skalibrowane stanowisko jesteś w stanie zapanować nad zdjęciem wysyłanym na dowolną maszynę. Pracujesz wówczas w standardzie. Nie w domyśle.
Nie wyrabiasz sobie również złych nawyków, uczysz się efektywniej, pracujesz szybciej.
Brzmi nieźle, prawda?


Wspomniałem wyżej o skalibrowanym stanowisku. Tak. Kalibracja monitora to tylko część działań, które należy podjąć tworząc sobie miejsce do pracy. Równie ważne jest jego oświetlenie. Fundamentalne dla nas fotografów jest oświetlenie tła za monitorem. Nie może on świecić ze zbyt ciemnej ściany. W takiej sytuacji odbieramy ciemne półtony jako jaśniejsze i odruchowo zaciemniamy zdjęcia. Znasz problem zbyt ciemnych wydruków? To właśnie jest jego przyczyna. Kalibracja obejmuje całość działań prowadzących do zapewnienia poprawnych warunków pracy.

Dobrze skonfigurowane stanowisko poza poprawnym odbieraniem obrazu wpływa również pozytywnie na komfort pracy oraz mniejsze zmęczenie oczu.

5

Przykład poprawnie oświetlonego stanowiska pracy.
Najlepszy do pracy jest jednak neutralny (biały/szary) kolor ściany.

 

I tu dochodzimy do kluczowych możliwości oferujących fotografowi pełną kontrolę nad swoimi pracami. Wspominałem, że większość urządzeń przenoszących zdjęcia na papier, takich jak drukarki, czy minilaby posiadają mniejsze od monitora możliwości w zakresie reprodukcji kolorów. W skrócie – monitor jest w stanie wyświetlić więcej, niż maszyna może wydrukować.
Tutaj z pomocą przychodzi tzw. Soft Proofing.
Jeśli posiadamy profil labu, lub drukarki możemy po jego instalacji zobaczyć na swoim ekranie jak zdjęcie będzie wyglądało po wydruku. W wielu przypadkach obędzie się bez większych strat i wszystkie informacje zostaną przeniesione na papier. Gorzej, jeśli część kolorów wykroczy poza możliwości maszyny…
Znasz problemy z czerwienią na odbitkach? Jeśli nie, to na pewno poznasz.
A bardzo nasycone karminy, cyjany tracące większość wigoru, czy też detale w głębokich cieniach ginące w plamie czerni?
Właśnie dlatego Soft Proofing to tak ważne narzędzie. Pozwala zapanować nad obrazem przed jego wysyłką do druku. Oszczędność czasu i kosztów.
Nie chcesz nigdy otrzymać albumu, który nie będzie się nadawał nawet na pokazówkę.

 

Na wzorniku możesz zobaczyć jak różni się obraz oryginalny od tego na odbitce.

1a 1b

Po lewej oryginał pliku, a po prawej symulacja wydruku z labu.

 

Skoro już dotarliśmy do końca pracy z fotografią pozostaje ją zapisać.
Tu również obowiązuje kilka głównych zasad, których warto przestrzegać.
Nigdy (chyba, że na wyraźną prośbę) nie konwertujemy i nie zapisujemy plików z profilem labu/drukarki. Ten profil służy w zasadzie tylko do podglądu.
Zapisując zdjęcia z przeznaczeniem do galerii internetowych, czy wszelkich serwisów społecznościowych najbezpieczniej jest je zapisać w przestrzeni sRGB. To w tej przestrzeni pracuje większość urządzeń, na których klienci oglądają nasze prace. Idealnym narzędziem do sprawnej konwersji i zapisu jest moduł Save for Web dostępny w  Photoshopie. Jeśli korzystasz z Lr, lub C1 wystarczy stworzyć odpowiedni profil eksportu.

Zapis i wyświetlanie to także punkt, który potrafi dać do myślenia, kiedy fotografie wyświetlają się w kilku aplikacjach w zupełnie różny sposób.
Jeśli stanowisko i monitor są poprawnie skalibrowane możesz wierzyć wyświetlaniu przez programy w pakiecie Adobe.
Na OSX zarządzanie barwą działa na poziomie systemu. W tym środowisku wszystko będzie ok w większości programów. Przyjmijmy 99% jako margines błędu na niespodzianki.
Windows. Tutaj zarządzanie barwą musi wspierać każda aplikacja. Przeglądarka systemowa w 7/8/8.1 działa poprawnie. Do momentu przełączenia jej w tryb slideshow/fullscreen.
W nowym Windows 10 zarządzanie barwą w odświeżonej wersji przeglądarki zdjęć nie działa wcale. Taka zmiana. Czego zatem używać? Można przywrócić poprzednią wersję przeglądarki [link] lub użyć IrfanView, czy XnView. W każdej z powyższych trzeba jednak sprawdzić ustawienia i uruchomić moduł CMS (Color Management System).

Po konfiguracji całego workflow zdjęcia wyświetlane w Ps/Lr i przeglądarkach powinny wyglądać tak samo.

3

 

Fotografie wysyłane do druku w labach również mogą być wysyłane w sRGB.
Nawet najlepsze w Europie laby nie są w stanie drukować kolorów znacząco wykraczających poza możliwości tej przestrzeni, nie mówiąc nawet o zbliżeniu się do AdobeRGB. Wszelkie różnice w tym zakresie są do zauważenia jedynie w bardzo nasyconych odcieniach zielono-niebieskich. Nigdzie więcej.
Jednak jeśli korzystasz z narzędzia Soft Proofing, możesz bez strachu wysłać do labu zdjęcia w AdobeRGB. Przynajmniej do któregokolwiek labu, współpracującego z Zalamo. Tam na pewno zostanie przeprowadzona poprawna konwersja.

Najważniejsze jednak jest to, by zawsze w fotografii osadzić profil ICC.
Lightroom robi to przy każdym eksporcie. W Photoshopie musimy zaznaczyć “Embed Profile / Osadź Profil” w oknie zapisu.

4


Może się pojawić pytanie – dlaczego zatem rozważać zakup monitora pracującego w AdobeRGB?
Jest kilka aspektów, które uzasadniają taki wybór.
Wszelkie inne urządzenia, takie jak drukarki czy plotery fotograficzne są w stanie drukować kolory z palety znacznie wykraczającej poza sRGB. Warto to widzieć i panować nad tymi odcieniami.
Podobnie sytuacja wygląda w momencie drukowania w przestrzeni CMYK. To co prawda wąska przestrzeń o niewielkich możliwościach, ale jej krańce wychodzą sporo poza gamut przestrzeni sRGB.
Duże straty tonalne na takiej konwersji, plus ewentualne niedoskonałości narzędzia i już jesteśmy w sytuacji, która może się skończyć kolorystycznym niezadowoleniem.

 

Mam nadzieję, że ten artykuł i kilka porad pomoże Ci w podjęciu odpowiednich decyzji w zakresie własnego stanowiska pracy, oraz zaoszczędzi dużo czasu eliminując nieoczekiwane niespodzianki.
Jeśli pojawiły się w Twojej głowie pytania z zakresu pracy z kolorem lub odczuwasz nieopisaną chęć i potrzebę kalibracji swojego sprzętu – zapraszam.
W sieci znajdziesz mnie na www.vitavision.pl
facebookowym fanpage www.facebook.com/vitavisionpl
czy licznych grupach poświęconych fotografii.

Autor: Adam Jędrysik

mordka2

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i magii kalibracji 2

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i potędze kalibracji

Tym razem mamy dla Was coś od kolejnego z naszych ekspertów. Wpis Anity Komorowskiej pamiętacie? Wtedy było trochę o zarabianiu, dziś czas zająć się sprzętem. Specjalnie dla Was ktoś, kogo zapewne zdecydowana większość kojarzy przynajmniej z nazwiska:
Adam Jędrysikmordka1
Od wielu lat fotografuje tematy dokumentalne, reklamowe oraz architekturę.

Związany z redakcjami muzycznymi, przygotowuje również oficjalne materiały dla OFF Festival, czy Tauron Nowa Muzyka. Realizował sesje reklamowe dla takich marek, jak Messer, Intercontinental, Sofitel Grand Hotel, Marzocchi.
Od lat związany również z marką Eizo oraz Datacolor. Meandry pracy z barwą i pomoc w okiełznaniu tych zagadnień to druga część jego pracy.
Poza wykonaniem setek zdjęć, skalibrował w zeszłym roku dziesiątki stanowisk pomagając fotografom w ZOBACZENIU swoich prac. Codzienna praca na oprogramowaniu Adobe (Photoshop, Lightroom) oraz Capture One pozwala odpowiedzieć na większość pytań związanych z workflow fotografa.

 

 

A zatem… Zapraszamy do lektury.
Kalibracja, profile, zarządzanie barwą – wszystkie te określenia nieprzerwanie towarzyszą pracy fotografa. Mimo tego, iż są to sprawy kluczowe w kontekście pracy, bardzo często spychane są na dalszy plan. Jednak do czasu. Do czasu kiedy okazuje się, że prace przeniesione na papier wyglądają kompletnie inaczej niż te, nad którymi spędzono godziny przed monitorem.
Znasz ten moment?
Zacznijmy od początku. Główne pytanie na jakie trafiam wiele razy w ciągu roku to – czy dobry monitor jest potrzebny? Tak. Jest. Jest kluczowym narzędziem w pracy fotografa.Monitor jako jedyne urządzenie w całym procesie tworzenia fotografii pokazuje obraz w całej okazałości, bez degradacji. A przynajmniej powinien to robić. Jest to zarazem urządzenie, na którym kształtujemy charakter swoich prac przez autorski postprocess spędzając nad nimi wiele czasu w programach graficznych.
Jaki widzisz sens w pracy nad fotografią jeśli obraz, który jest przed Tobą nie jest tym, który powinieneś zobaczyć?
Warsztaty z obróbki, godziny nauki kolejnych rozwiązań, praca nad kolorem skóry… a potem i tak okazuje się, że jest zbyt ciemno, zbyt żółto, zbyt czerwono. Kolejne godziny spędzone na rozważaniach, który suwak przesunąć o kilka punktów… ale czy potrzebnie? Może odcień skóry jest już prawidłowy i tylko monitor przekłamuje obraz?
Poniżej możesz zobaczyć poglądową różnicę wyświetlania fotografii na poprawnie skalibrowanym monitorze i ten sam plik otwarty na laptopie lub monitorze niższej klasy, który nigdy nie był regulowany. Musisz przyznać, że jest subtelny dysonans.2
Zatem po kolei. Co jest ważne i jak się do tego zabrać. Przede wszystkim monitor. Jeśli jesteś przed zakupem to warto wiedzieć czego szukać. Z punktu widzenia fotografa najważniejsze parametry, na które warto zwrócić uwagę to minimalna jasność, dokładność regulacji punktu bieli, linearyzacja (gamma), czy wreszcie oddanie tak kluczowych odcieni jak kolor skóry. W kilku słowach. Przy budżecie 1000-2000zł w zasadzie jedynym sensownym rozwiązaniem jest Eizo EV2450, lub EV2455. Nie są to co prawda monitory przeznaczone stricte do pracy z kolorem, ale są o niebo lepsze od tzw. marketowej masówki. Na tym poziomie nadal można spodziewać się niezbyt idealnego oddania odcieni skóry (to bardzo trudne do wyświetlenia kolory), czy zauważalnego bandingu przy delikatnych gradientach.
Z obiema sytuacjami bardzo często spotykam się przy fotografii noworodkowej, czy ślubnej.

Idąc dalej wchodzimy w linię ColorEdge, którą rozpoczyna model CS230. Nie jest to jednak najszczęśliwsza konstrukcja. Z jednej strony niewiele różni się od niższych EV, a równocześnie przepaść dzieli od kolejnych modeli. W okolicy 3000zł warto się zastanowić nad CS240. To już narzędzie, które nie zaskoczy Cię niedoskonałościami. Dalej mamy CX241, CS270 czy CX271 – każdy wart swojej ceny, każdy oferuje więcej od poprzednika. Raz jest to rozmiar, raz dodatkowe możliwości.
Wkrótce wejdą na rynek modele CS2420 oraz CG2420. Wiosenny śpiew ptaków pozwolił mi usłyszeć o możliwości dobrych promocji na modele CS240 i CX241. Warto wziąć to pod uwagę.

Co zatem ze słabszymi monitorami? Są konstrukcje lepsze i gorsze jednak prędzej, czy później można się po nich spodziewać różnej ilości problemów.

Często spotykam się także z pracą na laptopach. Tutaj jesteśmy skazani na bardzo duże ograniczenia i niedokładność. Niewiele modeli dostępnych na rynku nadaje się do pracy z obrazem, co więcej żaden z nich nie zastąpi dobrego monitora.
MacBookPro z wyświetlaczem Retina czy wybrane modele marki Hyperbook, które sam wybieram do pracy z fotografią to główne produkty, które mogę śmiało polecić.

Co jednak zrobić, jeśli nie mamy w planie zmiany swojego komputera, czy monitora?

Nie martw się, jeszcze nie wszystko stracone. W następnej części artykułu dowiesz się więcej o kalibracji sprzętu i sposobach pracy zwiększających ilość wolnego czasu.

header

Część druga już za tydzień!

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i potędze kalibracji

Poznajmy się! Laboratorium Barański

Podobno z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach… A przecież są jeszcze albumy, fotoksiążki i wiele innych fajnych produktów! A Zalamo jest jak jedna wielka rodzina. To stan, który nas cieszy i daje niesamowita satysfakcję. Wy Fotografowie, Wasi Klienci, My i oczywiście Laboratoria. Czas się bliżej poznać. Dlatego raz na jakiś czas pojawią się efekty krótkiego przepytywania wywiadu. Tak, aby lepiej móc poznać tych, którzy odpowiadają za produkty jakie dajecie Swoim Klientom.

 

Na pierwszy ogień: Szymon Barański z laboratorium Barański

logo

Co było taką największą inspiracją, czy też impulsem do założenia laboratorium? Jak zaczęła się Twoja przygoda z własnym laboratorium?

Inspiracja do założenia naszej introligatorni zrodziła się jeszcze w ubiegłym wieku, kiedy to oprawialiśmy księgi i starodruki dla Biblioteki Jagiellońskiej, Zamku na Wawelu oraz Polskiej Akademii Umiejętności. Pod Koniec lat 80-tych nasze doświadczenie wykorzystaliśmy w produkcji albumów fotograficznych, a następnie fotoalbumów. Nasza introligatornia to tradycja rodzinna kultywowana już przez 3 pokolenia.

Co jest najtrudniejsze? Co stanowi największe wyzwanie dla laboratorium?

Trudne to złe określenie. Trudna rzecz zmienia się dla nas najczęściej w wyzwanie, któremu dzięki technologii i doświadczeniu, zazwyczaj udaje nam się zaradzić .

Z jakiego produktu jesteś najbardziej dumny? Który jest Twoim ulubionym?

Zdecydowanie kolekcja albumów wykonanych ze skóry naturalnej! Mają one swoistą duszę, którą czujemy nie tylko my, ale również nasi Klienci… i co najważniejsze… są zadowoleni! Produkty te mają takie wewnętrzne ciepło i klasę.

Firma to nie tylko poważny biznes, ale czasem też przysłowiowe “wtopy” i  śmieszne sytuacje… Co najzabawniejszego spotkało właśnie Twój lab?

Kiedyś udało nam się wybiec w przyszłość, przenieść w czasie… Wykonanie albumu spersonalizowanego  z przyszłą datą, kiedy ślub odbył się rok wcześniej to nie lada sztuka, której nie powstydziłby się nawet sam Marty McFly. Co zabawne… Para młoda zorientowała się pół roku później. Na szczęście nasze albumy są objęte 10 letnią gwarancją 🙂

I na koniec… Czym Twoja firma wyróżnia się od innych? Gdybyś miał odpowiedzieć na to pytanie używając maksymalnie 10 słów, jak odpowiesz?

Jakością, precyzją wykonania, zdobytym przez lata doświadczeniem, którego nie da się niczym zastąpić

 

 

Tak, więc… Szymon zaprasza Was do przyjaźni ze swoim labem. Posiadają bogatą ofertę fotoalbumów i albumów tradycyjnych.
Krakowskie laboratorium współpracuje z Zalamo, dzięki czemu wysyłanie prosto z naszego kreatora jest banalnie proste. Warto tez wspomnieć, że Barański sponsoruje swoim Klientom projekty powstające w Zalamo.

Poznajmy się! Laboratorium Barański

Konkurs dla Par Młodych czas start!

konkursdlaparmlodych

Podobno wszyscy lubią konkursy. My też!

Dlatego postanowiliśmy zorganizować coś fajnego zarówno dla Was, jak i Waszych Klientów. Od teraz każda Para, której Fotograf wyrazi chęć dołączenia do konkursu, może brać udział. Zbierać głosy, walczyć o nagrodę, czyli bon o wysokości 500zł na sesję narzeczeńską u swojego Fotografa. Być może, to chodzi własnie o Ciebie! To my, czyli Zalamo, zapłacimy za tę nagrodę.

kwiatymale

Sesja, zabawa… Wiemy, że to jest fajne dla PM. A dlaczego ten konkurs jest fajny dla Was?
Sprawa jest prosta. Możemy pisać standardowe teksty, że według wielu opinii konkursy są sprawdzonym i skutecznym sposobem na dotarcie do Klienta, wypromowanie marki i szeroko pojęty marketing.

Możemy też podać konkrety:

  • na każdej stronie narzeczeńskiej jest Twoje logo, logo fotografa
  • im więcej osób wejdzie na stronę, aby zagłosować pozna właśnie Twoje logo, dowie się o Tobie!
  • udostępniając info o konkursie dla PM na swoim FanPage’u zachęcasz swoje PM do brania udziału i tym samym promowania Ciebie wśród swoich znajomych
  •  dajesz dodatkowy element zabawy do swojej oferty
  • o konkursie, zwycięzcach poszczególnych edycji, a tym samym ich Fotografach pojawią się informacje zarówno u nas, jak i u patronów medialnych konkursu!

 

Konkurs ma patronów medialnych związanych z branżą ślubną. Dzięki nim, o konkursie dowiedzą się również osoby, które wciąż szukają Fotografa. Dopiero planują ślub. Te, które dzięki info o konkursie mogą trafić właśnie do Ciebie i skorzystać z Twojej oferty.

bridelle   sweetwedding    pozyczoneiniebieskie szalonapannamloda

Teraz czas na promowanie Ciebie, Fotografie. Powodzenia!

 

Wszystkie szczegóły, oraz regulamin dla PM, możesz znaleźć TU

 

Konkurs dla Par Młodych czas start!

Sesja prywatna, a płatności. Online też!

Zmiany, zmiany… Mamy nadzieję, że stwierdzicie, że to na lepsze! Tym razem kolej na sesje prywatne. Więc po kolei:

Płatności online w sesjach prywatnych:

Teraz Twoi klienci mogą zapłacić Ci online. Wystarczy, że masz podpięte konto DotPay i zaznaczysz im tę opcję w ustawieniach sesji. Po zanotowaniu wpłaty klienta przez system, Zalamo automatycznie umożliwi pobieranie opłaconych zdjęć. Oczywiście tylko tych, które zostały wgrane jako po retuszu!
1
Opłacone/nieopłacone?
Masz już możliwość oznaczania, czy sesja została zapłacona bezpośrednio w systemie. Tak, żebyś widział jak wygląda Twój stopień rozliczenia z klientem. Zapraszamy do zakładki „Podsumowanie”, gdzie znajdziesz wszystkie zamówienia Klienta. Teraz z dodanymi opcjami zaznaczania czy poszczególne zamówienia są już opłacone.
Jeśli korzystasz z płatności DotPay system zanotuje, czy zamówienie jest opłacone, czy nie. Jeśli przyjmujesz wpłaty w inny sposób, możesz samodzielnie zmienić status zamówienia.

3

Historia zamówień:
Nowości także po stronie Klienta. Teraz ma na swoim profilu dodatkową zakładkę. To „Historia zamówień”. Widzi tam, czy jego zamówienia są opłacone, czy też nie. Ma podgląd na całokształt historii zamówień z danej sesji. Widzi też łączną kwotę jaką ma jeszcze zapłacić Tobie. A jeśli przyjmujesz płatności online, to z tego miejsca może od razu zapłacić za swoje zamówienia.
2

Sesja prywatna, a płatności. Online też!