Poznajmy się! Tanecznym krokiem z Marcinem Golkowskim!

Czas na kolejną odsłonę fenomenalnych osobistości z którymi współpracujemy! Tym razem wędrujemy po parkietach z Marcinem Golkowskim. Taniec budzi we mnie ogrom emocji. A łapanie ich w zdjęcia to coś co musiało się pojawić w tym cyklu! Czas więc przedstawić kogoś, kto fotografuje taniec na co dzień.

Kim jesteś? 4 słowa muszą Ci wystarczyć 🙂
Marcin: Amatorem uwielbiającym swoje hobby

Uuu, nawet ładne zdanie ułożyłeś z tego! To czas na kolejne pytania. Od jakiego rodzaju fotografii zaczynałeś? I dlaczego padło akurat na taniec? 
Marcin: Od początku fotografuję taniec towarzyski. Dlaczego? Tak wyszło. Któregoś dnia moja siostra, której życie bezpośrednio było związane z tańcem towarzyskim, zabrała mnie na turniej gdzieś do Gdyni. Na tamten czas już umiałem włączać lustrzankę w trybie A (była to Alpha 200 z systemu Sony). Później potoczyło się już samo.

Nic się nie dzieje samo! Opowiedz o swoim pierwszym ZLECENIU! 
Marcin: Pierwsze zlecenie pojawiło się po kilku latach tak naprawdę. Z początku mocno zabiegałem o możliwość samego robienia zdjęć. Publikowałem kompletne reportaże na swojej stronie i tyle.
Po jakimś czasie „ten gość z aparatem”, który kolejny raz jest na turnieju i robi zdjęcia, okazało się, że coś tam mu wychodzi i robił się coraz bardziej rozpoznawalny. Zaczęły dochodzić realizacje  sesji modowych dla producentów strojów do tańca

Repo z konkursów, czy bardziej sesje indywidualne tancerzy?
Marcin: Zdecydowanie repo z turniejów. Bardzo rzadko wykonuję jakiegokolwiek innego rodzaju fotografie, czy to sesje indywidualne, śluby, studniówki. Raz (pierwszy i ostatni) zrobiłem repo na pogrzebie. W każdym razie wszystko co jest poza tańcem wykonuję jedynie gdy „zlecający” jest całkowicie zdecydowany na moje zdjęcia.


Oj, pogrzebowa to zdecydowanie mocno wyróżniająca się fotografia. I trzeba to lubić? A przynajmniej mieć dystans do tematu. Wracając do pląsów… Howard Schatz tancerzy określił, jako “żywe dzieła sztuki”. A jak Ty postrzegasz ten świat?

Marcin: Jest coś pięknego w tym sporcie. Nie raz złapałem się na tym, że przegapiłem fantastyczny kadr ponieważ zacząłem oglądać to co się dzieje na parkiecie zamiast wypatrywać zdjęcia. Turnieje same w sobie też bywają arcydziełami pod względem realizacji scenografii czy muzyki, która zdarza się być na żywo. Ale ten świat to także ogromna liczba znajomych, z czasem przyjaciół rozsianych po całym kraju a nawet świecie, z którymi relacje wyszły daleko poza parkiet taneczny.

Czy w Twojej fotografii jest miejsce na inne dziedziny? 
Marcin: Jest, ale czysto dla przyjemności. Uwielbiam zdjęcia motoryzacji. Przez dwa sezony jeździłem na wydarzenia Drift Open i była to fantastyczna zabawa i mega doświadczenie. W każdym razie nie szukam zleceń w innych dziedzinach. Jak wspomniałem wcześniej – jeżeli ktoś do mnie przyjdzie i powie, że chce mnie na ślubie, to z przyjemnością przyjadę, w innym wypadku, kompletnie nie rozglądam się za „zleceniem”.

Fotografia konkursów to ogrom jeżdżenia… Jakie miejsce było dla Ciebie najciekawsze i dlaczego?
Marcin:  Bez dwóch zdań – Dublin w 2019, Mistrzostwa Świata WDC w tańcu towarzyskim. 4’ro dniowy turniej, rozgrywający się na dwóch ogromnych parkietach. Ale ten turniej to dla mnie były nie tylko zdjęcia. Byłem również zaangażowany przy tworzeniu całej scenografii, organizacji multimediów i nadzorze nad przebiegiem całości. Fantastyczne 9 dni w Irlandii.

Nie miewasz dość? Podróży? 
Marcin: Miewam, ale jak już dotrę na miejsce, natychmiast udziela się atmosfera, pojawiają się kolejni znajomi i jest super, aż do momentu, gdy ponownie trzeba przejechać trasę do domu. Kilometry są męczące, a kilometrów w miesiącu potrafi być i 15 tys.

Oj, faktycznie sporo! Kto jest Twoją inspiracją?  
Marcin: Nie mam, nie szukam. Jest w Polsce i na świecie kilka fajnie fotografujących taniec postaci, ale raczej nie dążę do zrobienia zdjęć jak ktoś inny. Profile instagramowe innych potrafią zarzucić jakąś inspiracją, jednak ja mam swoje wymagania co do zdjęć tanecznych i staram się ich trzymać.

A marzenia? Gdy już wyślesz galerię, odpoczywasz czekając na zamówienia. Zamykasz oczy i co widzisz? 😀
Marcin: Z marzeniami są dwie ścieżki. Te przyziemne takie jak wesoła familia, czy podróżowanie i te odjechane jak spalający hektolitry benzyny, z monstrualnym V8 Dodge Charger z lat 70, którego bulgot silnika przyprawia o dreszcze.

Licząc, że Marcin spełni marzenia i kiedyś podjedzie na kawkę wymarzonym autem, kończymy wywiad. A Was zostawiamy z piękną galerią przygotowaną przez Marcina.

Poznajmy się! Tanecznym krokiem z Marcinem Golkowskim!

Poznajmy się! Ola i Łukasz Klimek z Pixel Heart!

Znacie to uczucie zaskoczenia, gdy znacie kogoś z Internetów, słyszycie o kimś… A potem okazuje się, że właściwie mieszka tuż za rogiem? I że na żywo jest równie ciekawą postacią jak wyobrażenie z sieci? Mamy tą ogromną radość współpracować z ogromem fenomenalnych ludzi. Poznawać, spotykać się, rozmawiać, dowiadywać się o Waszych pomysłach, inspiracjach, projektach. I cóż… UWIELBIAMY TO!
Jesienią 2020 odwiedziliśmy konferencję Family Unposed. Fotografia reportażowa. Pokazywanie dnia z życia rodziny. Zdjęcia niestylizowane, reportaże z porodów. Przy tej okazji w końcu poznaliśmy na żywo Olę i Łukasza, czyli organizatorów tego wydarzenia i mentorów nurtu repo rodzinnego. A dziś do poznania ich zapraszamy Was!

To co zaczynamy? Na start… Kim jesteście? Ale dla lekkiego utrudnienia! Każde z Was może tu użyć tylko 4 słów. Kto zaczyna?
Ola:
Mama, fotografka, ekstrawertyczka, powsinoga. 
Łukasz: Tata, fotograf, introwertyk, geek.

Mama, Tata… Cała RODZINA PixelHeart!



Jak zaczęła się Wasza przygoda z fotografią? Od zawsze to było repo? Skąd kierunek fotografii reportażowej? 
Ola: Początek mojej przygody z fotografią to po prostu spotkanie Łukasza. On wtedy fotografował już od wielu lat, biegał ze starym nikonem po mieście i tak mi sprzedał tego bakcyla. Ale tak na maksa wkręciłam się, kiedy urodziły się nasze dzieci. Fotografowanie nabrało wtedy dla mnie sensu i stało się moim sposobem na poradzenie sobie z wyzwaniami rodzicielstwa, w tym depresją poporodową.

Łukasz: Na początku nasza działalność miała się skupiać na sesjach studyjnych i reportażu ślubnym. O ile w studio bawiliśmy się nieźle, to wesela szybko nas zniechęciły. Wiedzieliśmy, że głośne imprezy, toasty i ustawianie zakochanych par w kłosach zboża to kompletnie nie nasze klimaty. Cały czas ciągnęło nas do jakiejś formy reportażu, do zdjęć autentycznych i pracy „na żywioł”. Któregoś dnia otrzymaliśmy zlecenie na sesję wizerunkową dla marki akcesoriów dziecięcych. To była mała, rodzinna firma i taka też okazała się nasza sesja. Wtedy zdecydowaliśmy, że fotografowanie rodzin w stylu reportażowym – bez wymuszanych uśmiechów, bez spiny – jest naszym powołaniem. Od tego czasu promujemy ten sposób jak tylko możemy.

Ok, a te reportaże… Jest jakaś charakterystyczna grupa docelowa? Przyznam, że sama  nie wiem, czy chciałabym fotografie z codziennego bałaganu, okruszków na stole i tulasków wśród rozlanej zupy! Więc… Kto decyduje się na takie zdjęcia?
Ola
: No właśnie, bardzo ciekawe, że poruszasz temat rozlanej zupy. To bardzo częsta wątpliwość wśród klientów pytających o Dzień z Życia! A reportaż przytula każdego: miłośnika porządku i osobę, która bałagan ma w nosie, domatora i amatora rozrywek na świeżym powietrzu. Bałagan, czy też jego brak schodzi tu na dalszy plan, ponieważ dokumentując życie rodziny skupiamy się na relacjach i emocjach. Jednym słowem – na tym, co za kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt lat będzie się liczyło najbardziej na świecie. Ale oczywiście grupa docelowa istnieje i naszym zdaniem jest coraz liczniejsza. Są to osoby, którym bliskie są ideały rodzicielstwa bliskości, NVC, rodziny nastawione na przeżywanie i celebrowanie wspólnych chwil, podróżowanie i swobodne poznawanie świata. To rodzice, którzy wolą zafundować fajną wycieczkę, niż wypasiony gadżet, którzy aktywnie słuchają i rozmawiają ze swoimi dziećmi. 


Działacie intensywnie jako mentorzy wśród środowiska fotografii niepozowanej, rodzinnej… W ogóle! Jak to profesjonalnie nazywacie? 
Łukasz: Tak naprawdę chcielibyśmy, by ten rodzaj fotografii był uważany za normę i nazywany po prostu… fotografią rodzinną. Wierzymy, że tak się w końcu stanie! 😉 Na razie używamy określeń dokumentalna fotografia rodzinna, reportaż rodzinny, lub sesja Dzień z Życia. Jeśli szukasz tego typu sesji, to w Google powinnaś wrzucić właśnie takie hasła. Swoją drogą, z każdym rokiem zgłasza się do nas coraz więcej chętnych na program mentorski. A to znaczy, że reportaż rodzinny w Polsce ma się coraz lepiej. 


Mamy styczeń.. Więc czas na postanowienia noworoczne i plany! Co w tym roku? Jaki ma być Wasz rok 2021?
Ola: Mamy bardzo konkretne plany na ten rok. Przede wszystkim organizację drugiej edycji konferencji Family Unposed, która odbędzie się w październiku. Jesteśmy bardzo podekscytowani, bo harmonogram jest już dopięty na ostatni guzik i właśnie ruszyła sprzedaż biletów! Przy konferencji planujemy także wystawę oraz konkurs fotograficzny. Jak zwykle bardzo ważni są dla nas nasi studenci. W tym roku zamierzamy promować kilka fantastycznych, zdolnych fotografek odbywających mentoring pod naszym okiem. I na koniec cel bardziej osobisty – wreszcie zdać prawko! Na razie na wszystkie sesje i wakacyjne wyjazdy wyruszamy transportem publicznym 😀 A podróże to zdecydowanie nasza ulubiona forma rodzinnego spędzania czasu 🙂

Trzymamy zatem kciuki za powodzenie planów i czekamy na kolejne wspólne spotkania! A na razie zapraszam wszystkich na krótką galerię fot Oli i Łukasza.

Poznajmy się! Ola i Łukasz Klimek z Pixel Heart!

RAZEM na sesję!

Trudna sytuacja wokół, stres, niepokoje… Podobno wiele rewelacyjnych idei pojawiło się na świecie pod wpływem trudności. Stres działa motywująco. Kwarantanna wpłynęła również na pomysłowość firm współpracujących z fotografami 🙂
Nie da się nie przyznać, że koronawirus i obostrzenia z nim związane mocno wpływają na życie każdego z nas. To rodzinne, ale też zawodowe. Nie da się nie widzieć, że wśród fotografów pojawił się niepokój i strach o niepewną przyszłość. Właśnie dlatego pojawiło się hasło, by zrobić coś RAZEM. A to RAZEM, stało się początkiem czegoś dużego. Czas na RAZEMnasesje.pl

1

Chcemy opowiedzieć co RAZEM robimy, by projekt pomógł Tobie i Twojemu biznesowi.

  1. VOUCHERY. Słowo klucz, które odmieniamy ostatnio przez wszystkie przypadki. W chwili pisania tego tekstu, otwarła się furtka na plenery. Jednak nie znamy dalszych decyzji co ze studiem, noworodkami, ślubami. Nie wiemy jak wygląda podejście i poziom strachu u klientów. Sporo zmiennych. Kiedyś jednak wszystko wróci do normy. A wtedy można realizować sprzedane teraz vouchery.
    Czym jest voucher? To obietnica! Ty zrobisz sesję za określony czas. A klient zostawia Ci środki, byś teraz, w tej trudniejszej chwili, zachował/zachowała płynność finansową.
    Właśnie dlatego ZA DARMO dostajesz profesjonalne narzędzie do sprzedaży voucherów swoim Klientom. Tak! To w naszym bookingu. Tym, który mamy nadzieję, wkrótce zapełni się rezerwacjami.
  2. WYSZUKIWARKA RAZEMnasesje.pl. No właśnie… Powstała cała wyszukiwarka. Bo o ile do swoich klientów możesz dotrzeć z ofertą i voucherami, tak jest w Polsce cały tłum ludzi, którzy nie zdają sobie nawet sprawy, jak świetną ideą jest pójście na sesję.
    A my to wiemy! Sesja na prezent, na urodziny. Sesja z okazji, i bez okazji. Taka na poprawienie humoru, czy świętowanie wydarzenia, które ma jakieś znaczenie dla danego człowieka. Sesja z psem, kotem, chomikiem, a może przedstawiająca jakąś pasję? Fotograf na pewno uchwyci to w sposób wyjątkowy i łapiący ze serce. I bardzo chcemy właśnie TO pokazać światu! I ułatwić ludziom znajdywanie fotografa ze swojej okolicy. Rusza kampania promowania idei sesji fotograficznych wśród konsumentów! By te osoby mogły znaleźć fotografa. By mogły znaleźć np. Ciebie!

Home

 

Co więc teraz masz zrobić, by się w niej pojawić?

  1. Wejdź na booking i uzupełnij swój cennik.
  2. Sprawdź, czy płatności online (DotPay/Paypal) są podpięte do Twojego Zalamokonta
  3. Kliknij w Vouchery, by włączyć ich sprzedaż! Masz tam gotowe grafiki i regulamin 😀
  4. Wejdź na razemnasesje.pli opublikuj swój profil! W tym kroku musisz określić
    1. TYP sesji (może być kilka, bo romantyczna sesja, to w końcu i narzeczeńska, i prezent dla partnera, i często też akt)
    2. lokalizację! – chyba, że uzupełniona została przy dodawaniu cennika 🙂

 

Wskazówki:

  • składniki pakietu! pięknie wypisane sprawią, że profil będzie przejrzysty i wygodniejszy dla klientów
  • portfolio! wybierz i pokaż co tworzysz pięknego, ale pamiętaj, że za dużo zdjęć przytłoczy klienta
  • avatar! Pokaż SWOJĄ twarz. Jesteś człowiekiem (bądź ludziem, jak to czasem mawiamy) i zdecydowanie fajniej wybierać coś od kogoś, kto się swojej buzi nie wstydzi.

Więc… Nie czekaj! Dołącz do RAZEMnasesje.pl. Uzupełnij swój cennik. Włącz sprzedaż voucherów. A potem opublikuj profil, by świat mógł go znaleźć!

A teraz zobacz kto jest w tym RAZEM z nami!

I wiecie co? Wraz z pozostałymi sponsorami i partnerami jesteśmy przekonani, że dołączą do nas kolejne firmy. Byśmy RAZEM zrobili coś naprawdę wielkiego. Dla Was!

loga

 

A jak Ty możesz pomóc?

Może znasz kogoś kto chciałby dołączyć do tego zespołu jako sponsor lub patron? Firma powiązana z branżą, stowarzyszenie, czy też redakcja?  Daj nam znać! Jesteście niesamowicie kreatywni, więc na pewno pojawi się w Waszych głowach jakaś odpowiedź na to pytanie.

RAZEM na sesję!

SMS w Zalamo: skuteczny i prosty! element marketingu

Jak często wychodzisz z domu bez telefonu? Wiemy o tym, że… nigdy. W telefonie masz swoje numery do klientów, wszystkie aplikacje social media, w końcu w telefonie funkcjonuje także Twój podręczny aparat fotograficzny. A jak często bez telefonu wychodzą z domu Twoi klienci? Oczywiście, że nigdy. To dlatego każdy SMS, który wysyłasz do klienta, dochodzi do niego natychmiast i błyskawicznie zostaje odczytany. Wykorzystaj to! W Zalamo funkcja wysyłania SMS jest narzędziem do utrzymywania stałego kontaktu z osobami, które uwielbiają Twoje zdjęcia i chętnie zjawiają się na sesjach.

SMS Marketing — zalety wysyłania SMS-ów do klientów

Szkoda by było, gdyby klient nie dowiedział się, że masz nowe tło, coraz lepszy sprzęt, że organizujesz sesję świąteczną. Za pomocą SMS-a szybko go o tym poinformujesz. SMS marketing, narzędzie marketingu mobilnego, pozwala na komunikowanie się z posiadaczami telefonów komórkowych, którzy wyrazili na to zgodę. Wiadomości tekstowe są najczęściej stosowane w działaniach marketingowych, cenione nawet przez największe światowe marki. W krótkiej wiadomości tekstowej możesz przesłać informację handlową, reklamę, wiadomość o kodzie rabatowym, wolnych terminach sesji, o evencie. 

 

Aż 95% wysłanych wiadomości bezpośrednio do klienta zostaje przeczytanych. To oznacza, że Twój SMS może stać się skuteczną formą dotarcia do niego. Twój przekaz nie zostanie pominięty, a klient nie poczuje się zaatakowany nadmiarem informacji. W końcu SMS jest krótki, bardzo treściwy, a jeśli jest odpowiednio przygotowany, jest też osobisty, skierowany bezpośrednio do odbiorcy, co pozwala mu na czucie się docenionym i wyróżnionym. Kolejnym walorem marketingu SMS-owego jest niski koszt całej kampanii. Możesz dotrzeć do szerokiego grona odbiorców nawet przy niewielkim budżecie. 

Komu wysyłać SMS-y?

W Zalamo tworzysz własną bazę klientów. Wpisujesz ich imiona, nazwiska, czasem informacje o rodzinie, o odbytych sesjach, rocznicach klientów, a nawet o kosztach sesji u Ciebie zrealizowanej. Informacje te są oczywiście bezpieczne i poufne, ale dzięki nim pamiętasz swoich klientów, wiesz, jakie zdjęcia już dla nich wykonałaś i z jakich produktów skorzystali. Nasz system umożliwia spersonalizowane wiadomości. Pisaliśmy już o prostym sposobie rozsyłania maili, ale proponujemy także komunikowanie się z klientami za pomocą SMS-a. Możesz w krótkiej wiadomości tekstowej zawrzeć link, dzięki któremu pokierujesz klienta do strony rezerwacyjnej lub strony „home” Twojej firmy. Możesz w ten sposób nie tylko dać mu znać o aktualnych promocjach czy zapisach na sesje, ale także przesłać odnośnik do zamówionych zdjęć, albumów lub krótkie przypomnienie, że czekają na niego zakupione odbitki, lub… wciąż nierozliczone zlecenia. SMS-y ułatwią Ci codzienną pracę. Czy zdarzyło Ci się, że klient zapomniał o sesji? Możesz mu wysłać przypomnienie i poprosić o potwierdzenie terminu. Możesz też dać mu znać, że zbliża się termin płatności za sesję. Ten prosty przekaz umożliwia szybki kontakt i zacieśnia więzi z klientem. 

 

Zalamo — zasady wysyłania SMS-ów

W ostatnim tekście pokazaliśmy zalety pisania maili przez Zalamo prosto do swoich klientów. Możesz też wysyłać wiadomości bezpośrednio na ich telefon komórkowy. Jeden standardowy SMS ma długość 160 znaków, a za jedną sesję zakupioną w Zalamo możesz wysłać aż 32 SMS-y. Jeśli chcesz wysłać długiego SMS-a, to pamiętaj, że liczymy ostateczną ilość znaków w każdej wiadomości. Czyli.. Jeśli będzie ona miała 350 znaków i chcesz ją rozesłać do 50 klientów, to zapłacisz 3 × 50 = 150 SMS-ów. Skąd to 3? Bo 350 znaków to wiadomość długa jak 3 zwykłe SMSy.
Z konta pobierzemy 5 sesji, ale 10 SMS-ów zostanie Ci do następnej wysyłki. Maksymalna długość jednej wiadomości to aż 918 znaków! Nie musisz wpisywać wiadomości na klawiaturze telefonu. Z poziomu komputera z klawiaturą i dużym ekranem jest to łatwiejsze, szybciej też można wyłapać ewentualne błędy w tekście. Przekonujące? To prawda! Dlatego tak chętnie z tego narzędzia korzystają użytkownicy Zalamo. Czas do nich dołączyć!

 

SMS w Zalamo: skuteczny i prosty! element marketingu

Mailing — skuteczne narzędzie reklamowe. Wykorzystaj je!

Twoje prace są znane i cenione przez klientów, nie narzekasz na brak umówionych sesji i jesteś dumny ze zdjęć, które już wykonałeś. Przed Tobą świetlana przyszłość i wciąż masz nowe pomysły na sesje. Na to właśnie czekają Twoi klienci! Na wiadomość, co dzieje się u Ciebie i kiedy znowu będą mogli spotkać się z Tobą w studio. Wykorzystaj to, pogłębiając więź z nimi. Wystarczy, że użyjesz prostego przekazu w formie maila. Gotowe teksty do wysłania przez Zalamo to nie jedyne zalety tego sposobu komunikacji z klientami.

Dlaczego klienci cenią newslettery?

Znasz swoich klientów i wiesz, że uwielbiają Twoje zdjęcia. Dlatego często obserwują  Twoje poczynania na Instagramie, Facebooku czy innej stronie prezentującej Twoje dokonania. Na pewno też chcą wiedzieć, czym aktualnie się zajmujesz, jakie masz plany i czy istnieje możliwość zapisania się znowu na jakąś wyjątkową sesję. Wykorzystaj ich zainteresowanie! Przypominaj im o promocjach, przedstawiaj świeżą ofertę, pozwalaj im korzystać z coraz to nowszych rozwiązań i propozycji. Jeśli zapisali się na subskrypcję maili, daj im to, czego oczekują: rzetelnej informacji. W ten sposób pogłębisz relację z klientami i dasz im do zrozumienia, że są w centrum Twojej uwagi. Możesz dzięki mailom zachęcić klientów do skorzystania ze swoich usług i za darmo mieć narzędzie skutecznej reklamy!

Główne zalety mailingu

Ogłoszenia w gazecie, banery uliczne, reklama w internetowym portalu, radiowa czy telewizyjna — żadna nie dociera tak precyzyjnie do klienta. Mailing ma tyle zalet, że nie bez trudu wybrałam te, które szczególnie warte są podkreślenia. 

E-mail jest tani.

Nie trzeba znaczków, impulsów telefonicznych, setek tysięcy złotych na emisję 30-sekundowego klipu. Każdy może założyć skrzynkę mailową i wysyłać oraz odbierać wiadomości tekstowe okraszone zdjęciem, grafiką, linkiem kierującym do konkretnej strony. Wysyłka maila jest szybka, nie angażuje wielu środków, a dociera bezpośrednio do klienta. Jeśli więc nie masz budżetu na działania marketingowe, nie załamuj się! Są maile!

E-mail jest błyskawiczny.

Ile czasu dzieli Cię od wysłania maila do chwili, kiedy odbierze go klient? To czasami kilka sekund! Nie musisz więc planować swoich działań na kilka tygodni do przodu, brać pod uwagę upływającego czasu od momentu powiadomienia klienta np. o sesji świątecznej, do chwili, w której informacja do niego dotrze. Możliwe, że już po 5 czy 10 minutach termin sesji zostanie przez niego zarezerwowany. Jest to praktyczne rozwiązanie także wtedy, kiedy zapomniałeś o wysłaniu wiadomości albo klient nagle zrezygnował z sesji i chcesz zainteresować nią kogoś innego. ”Wysłano” i „dostarczono” – to trwa dosłownie moment, zwłaszcza kiedy masz łatwy dostęp do swojej listy klientów tak jak w Zalamo. Nawet wtedy, kiedy jest wyjątkowo długa, rozesłanie wiadomości do konkretnych odbiorców zajmie Ci tylko chwilę. Te wyniki są imponujące i nie do przecenienia. 

Możesz wybrać gotowy tekst.

Dzięki możliwości wysyłania wiadomości do klientów w Zalamo nie musisz nawet rozmyślać nad ich treścią. Wystarczy, że wybierzesz gotowy tekst i zaadresujesz go do wybranych osób. Staramy się tworzyć profesjonalne, a jednak serdeczne i ciepłe treści wiadomości, które zachęcą klientów do zainteresowania się ofertą sesji zdjęciowych. Stale bazę tekstów poszerzamy, pozwalając Ci wybrać te, które najbardziej pasują do Ciebie i Twoich klientów. Ty znasz ich najlepiej, ale to my proponujemy atrakcyjne treści. Z taką wysyłką poradzi sobie nawet laik, który nie zna języka HTML i taki, który nie czuje się silny w przelewaniu myśli na klawiaturę komputera. 

Wiadomość możesz spersonalizować.

Nikt nie lubi ogólnych, bezosobowych wiadomości, każdy chce się poczuć wyjątkowo. To dlatego w Zalamo można wpisać imię klienta w katalog kontaktów, a w mailu zostanie ono umieszczone automatycznie. Dzięki odpowiednio zebranym informacjom w bazie klientów Zalamo, możliwości grupowania klientów (po datach, rodzajach sesji, na jakich był klient, po kwotach, jakie uiścił za sesję), maile mogą być spersonalizowane, skrojone idealnie pod odbiorcę, do którego chcesz dotrzeć z informacją. To z kolei buduje relacje. 

E-mail to narzędzie informacyjne.

Zmieniasz adres siedziby firmy lub numer telefonu? Może pracujesz na nowym, wyjątkowym sprzęcie lub masz kolekcję wyjątkowych teł fotograficznych? Twoja firma rozwija się i dołączył do Ciebie nowy fotograf? Każda taka sytuacja jest okazją, by poinformować o niej klientów. E-maile informacyjne to kolejny sposób na zacieśnianie więzi z klientami i budowanie długotrwałych relacji. 

Co się dzieje z Twoim e-mailem?

Kiedy roześlesz zwyczajne ulotki albo wypromujesz post, wiesz, do ilu osób reklama dotarła, ale czy masz pewność, ile osób faktycznie zapoznało się z jej treścią? To często pozostaje tajemnicą. Maile, które wysyłasz przez Zalamo opatrzone są przyciskiem akcji, dzięki czemu od razu widzisz, ile osób zapisało się na sesję lub zdecydowało się na odebranie odbitek zdjęć. Interaktywny e-mail przynosi natychmiastową informację o tym, na co zdecydował się klient. Jeśli nie zrobił nic,  odczekaj 2-3 dni i spróbować wysłać go jeszcze raz. 

Jak często korzystać z mailingu?

 

Żeby zbudować relację z klientem, by regularnie do Ciebie wracał i decydował się na sesje z okazji świąt, ważnych życiowych wydarzeń, konieczne jest wysyłanie newslettera w pewnych odstępach czasu.  Nie codziennie, ale też nie raz do roku! Częstotliwość należy dopasować zarówno do klientów, jak i swojego trybu pracy. Można wysyłać wiadomości przed świętami Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia. Pretekstem do wysłania newslettera może być także Dzień Babci, Dzień Dziadka, Dzień Dziecka. Dzięki danym w Zalamo można także monitorować dane dotyczące urodzin (np. dzieci klienta) i przypominać o sesji zdjęciowej pociechy lub rodzinnej. Możesz też wykorzystać mailing w sytuacjach kryzysowych, by szybko i łatwo dotrzeć z komunikatem do swoich klientów.

 

Każda taka okazja powinna być dla Ciebie sygnałem, że czas skorzystać z systemu rozsyłania wiadomości mailowych. W ten sposób przypomnisz o sobie, ale też dasz klientom do zrozumienia, że pamiętasz o nich. To pogłębia więzi i sprawia, że oni powracają. Czasami nawet kilka razy do roku. 

 

Mailing — skuteczne narzędzie reklamowe. Wykorzystaj je!

O co chodzi z tymi balonami? Czas na nagrody w Bookingu!

Niedawno na naszej grupie FB pojawiła się grafika.

Zatem… Gotowi na rozwiązanie zagadki? Co kryje się w naszym radosnym pudełeczku?
Od dzisiaj czeka na was możliwość zdobycia dodatkowych pięciu sesji do swojego konta!

Jak zdobyć nagrodę?

    1. Aktywuj swój Booking! Tak, to ta ikonka kalendarza na pasku u góry panelu 🙂
    2. Ustaw go i udostępnij swoim klientom, albo sam notuj swoje rezerwacje w panelu. Jak wolisz, w końcu Booking to Twój Asystent 🙂
      Wystarczy, aby od pojawienia się rezerwacji, do dodania sesji minęło 72h i punkt jest Twój.
    3. Dodawaj sesje z poziomu Bookingu i zbieraj punkty!

  1. Po zdobyciu 30 punktów (czyli dodaniu 30 sesji) automatycznie dostaniesz nagrodę w postaci 5 dodatkowych sesji

 

A potem zabawa zaczyna się od nowa… I od nowa… I od nowa… Aż do odwołania 🙂
Prawda, że łatwe? 🙂

O co chodzi z tymi balonami? Czas na nagrody w Bookingu!

Na co zwrócić uwagę przy sesjach szkolnych? 7 wskazówek!

Za chwilę koniec roku szkolnego, a razem z nim sesje absolwentów, reportaże z sal przedszkolnych i cudne portrety z zerówek.
A jak Szkoły… To oczywiście Sesje Publiczne!
Czas więc na krótkie przypomnienie co zrobić, by jak najlepiej wykorzystać potencjał Zalamo w tej kwestii:

    1. Dodaj „Wiadomości do klientów”
      To „niby” tylko kilka miłych słów do klientów, które pojawią się przed zdjęciami. Tyle, że każdy z nas lubi być przywitany, lubi dowiedzieć się więcej o zasadach zamówienia, czy też poznać nazwę firmy, która zdjęcia zrobiła.
      Wiadomość pojawiająca się po zamówieniu to miejsce na „dziękuję” i przypomnienie kiedy i gdzie będzie można odebrać gotowe zamówienia. I też nie warto jej pomijać.
    2. Ustaw indywidualny link do sesji i hasło
      Krótki link z Twoją nazwą w adresie? Oczywiście, że wygląda dużo lepiej niż długi ciąg znaczków. Do tego hasło, które samodzielnie wymyślasz. Od razu całość wygląda bezpieczniej i bardziej profesjonalnie.
      Jeśli nie masz jeszcze przyjaznego linku – napisz do nas na czacie –> prawy górny róg Twojego konta.
      kłódka
    3. Włącz płatności online
      Co tu dużo pisać… To Twój czas i porządek w zamówieniach. A przy zamówieniach ze szkół i przedszkoli ma to ogromne znaczenie. DotPay i Paypal przy dużej liczbie zamówień to Twoi dobrzy przyjaciele.
      Więcej o płatnościach online znajdziesz tu.  
    4. Sprzedawaj produkty!
      Laby dają Ci ogrom możliwości! Świat nie kończy się przecież na odbitkach. Dodaj możliwość zamówienia albumów i innych produktów. Przypomnij delikatnie poprzez swoją ofertę, że fotograficzne pamiątki pewnie chcieliby otrzymać również np. zakochani we wnuku Dziadkowie.
    5. Wysyłaj zamówienia odbitek prosto do swojego labu
      Klienci zamówili odbitki? Wyślij więc je prosto do labu. Bez szukania, ponownego wgrywania i nerwów. Lista zamówień i przycisk „przygotuj do labu” czekają na Ciebie.
    6. Patrz od czasu do czasu na statystyki
      Statystyki mówią Ci w którym dniu najwięcej osób wchodzi w sesję. Widzisz, że osób jest za mało? Może to znak, że nie wszyscy dostali link i warto się odezwać do organizatora z prośbą o ponowne rozesłanie?campaign-creators-1167002-unsplash
    7. Ustaw datę wygaśnięcia sesji
      Nikt nie lubi bałaganu! Poinformuj Rodziców do kiedy zbierasz zamówienia, przypomnij o tym w wiadomości do klientów i ustaw ją w panelu (zakładka „Udostępnij”). Dzięki temu, po określonym terminie sesja wygaśnie. Klienci mając konkretny termin zazwyczaj szybciej składają zamówienia.

      Powodzenia na zleceniach!

 

 

Na co zwrócić uwagę przy sesjach szkolnych? 7 wskazówek!

O co chodzi z tym Kodeksem? Wywiad z Cechmistrzem Markiem Gołąbkiem

RODO, czyli Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, jest tematem, który mocno poruszył branżę. Pojawiały się dyskusje i próby zrozumienia o co w tym wszystkim chodzi. I przede wszystkim, jak odnosić to do branży fotograficznej, w której działamy. Pojawiło się jednak światełko w tunelu, nazywane Kodeksem Dobrych Praktyk. Czas więc porozmawiać z jednym z jego inicjatorów, Cechmistrzem Krajowego Cechu Fotografów, Markiem Gołąbkiem.

 

Marek Gołąbek to doświadczony fotograf, ale też od 10 lat Cechmistrz Krajowego Cechu Fotografów. Poza działaniem dla branży, prowadzi w Rudzie Śląskiej zakład fotograficzny, który działa nieprzerwanie od 1948 roku.

 

 

 

 

Panie Cechmistrzu, czym na co dzień zajmuje się Cech?
Krajowy Cech Fotografów tworzą głównie czynni zawodowo fotografowie, którzy na co dzień prowadzą firmy – to jest nasza codzienność. Cech jako organizacja stara się natomiast wspomagać swoich członków, poprzez różnego rodzaju działania. Od podsuwania pomysłów na pojedyncze realizacje sesji fotograficznych, wzajemnej pomocy technicznej, dzielenia się doświadczeniem, poprzez spotkania i szkolenia rozwijające warsztat, poradnictwo prawne,  aż do konsultowania, wspomagania prac legislacyjnych, czy nawet opracowywania wytycznych do ustaw i rozporządzeń.

Dlaczego to właśnie Cech zajął się Kodeksem?
Już w roku 2016 wiadomym było, że w maju 2018 przyjdzie nam wszystkim zmierzyć się z nowym europejskim rozporządzeniem dotyczącym ochrony i przepływu danych osobowych. Na początku ubiegłego roku, zaczęliśmy się zastanawiać, jak bardzo zmieni ono pracę fotografów, jak wiele zmian będzie trzeba wprowadzić w firmowych standardach. Nie zapominajmy, że branża fotograficzna ze względu na swoją specyfikę, ze szczególną troską musi dbać o dobre praktyki dotyczące ochrony wizerunku oraz ochrony danych osobowych dla dobra klientów. Impulsem do podjęcia prac nad „Kodeksem postępowania dla branży  fotograficznej”, było właśnie wejście w życie RODO i długa lista pytań dotyczących kwestii formalnych, które trafiały do nas od zdezorientowanych członków Cechu i fotografów niezrzeszonych. Podjęliśmy więc decyzję o nawiązaniu współpracy z firmą doradczą, która specjalizuje się w interpretacji przepisów RODO, ukierunkowaną na branżę fotograficzną. Wspólnie z tą firmą postanowiliśmy opracować „Kodeks postępowania dla branży fotograficznej”.

Czy wcześniej zajmowaliście się już regulacjami prawnymi dla branży? Czego dotyczyły?
Przez 30 lat działalności, Krajowy Cech Fotografów dokładał wszelkich starań o dobro swoich członków, ale również dbał o kwestie, które wpływały na całą branżę fotograficzną. Jeśli mówimy o pracach nad rozwiązaniami prawnymi dotyczącymi fotografii, należy zauważyć, że jesteśmy organizacją doradczą i konsultacyjną nie tylko na szczeblu lokalnym, ale także ogólnopolskim, ministerialnym. Służmy wsparciem merytorycznym przy projektowaniu  przepisów, związanych z określaniem standardów technicznych obowiązujących np. w czasie  wykonywania zdjęć do dokumentów. W roku 2012 we współpracy z MSWIA została opracowana i wdrożona instrukcja dotycząca wykonywania zdjęć biometrycznych do dokumentów. Takie działania podejmujemy zawsze, gdy mamy do czynienia ze zmianami rozporządzeń i ustaw, dotyczących wymogów formalnych związanych ze zdjęciami do dokumentów. Służmy radą i aktywnie uczestniczymy w konsultacjach. Działania te mają istotny wpływ na pracę fotografów zajmujących się wykonywaniem zdjęć do dokumentów. Bardzo ważnym działaniem, które w sposób znaczny wpływa na pracę zakładów fotograficznych, ale także dba o jakość usług, a co za tym idzie o dobro klienta, jest monitorowanie i interwencja w kwestii wprowadzania kabin fotograficznych do urzędów. Pierwsze działania w tym zakresie podejmowaliśmy już w roku 2005 i właściwie do dnia dzisiejszego staramy się, aby nie dopuścić do sytuacji, która zakłada, że maszyny zastąpią człowieka, eliminując przy tym wiele małych zakładów fotograficznych. Jesteśmy w stanie również udowodnić, że proponowane przez korporacje wprowadzające kabiny do urzędów, podają nierzetelne informacje, a działanie tych urządzeń nie spełnia wymagań formalnych.

Wróćmy do Kodeksu. Czym on dokładnie jest? I dlaczego jego powstanie jest tak istotne?
„Kodeks postępowania dla branży fotograficznej” jest zbiorem zasad, wypracowanych na
podstawie RODO. Jest w pewnym sensie interpretacją przepisów, przygotowaną dla
fotografów, tak, aby ich firmy spełniały standardy wynikające z rozporządzenia, a klienci mieli pełną świadomość, że ich dane osobowe są bezpieczne, a oni sami mają swoje prawa wynikające z rozporządzenia. Kodeks zawiera opis dobrych praktyk, które po wdrożeniu będą zapewniały prawidłowe schematy pracy na wielu płaszczyznach. W opracowaniu znajdziemy także omówienie praktyk niedozwolonych, wykaz dokumentów niezbędnych do wdrożenia systemu, opis procedury przeglądu i aktualizacji dokumentacji oraz wzory rejestrów. To tylko niektóre zagadnienia opisane w Kodeksie. Zastosowanie się do zapisów tego dokumentu daje firmie pewną gwarancję i poczucie pewności, że wykonywana przez nas praca nie napotka na niespodziewane sytuacje, prowadzące do niecelowego łamania prawa. Kodeks jest dla nas swego rodzaju zabezpieczeniem

Na co szczególnie powinni zwrócić uwagę fotografowie?
RODO jest dokumentem, którego zapisy wciąż poddawane są różnej interpretacji, brak jest tam bezpośrednich odniesień branżowych, dlatego też stworzenie Kodeksu, a potem
zatwierdzenie go w UODO zawęża pole interpretacji, co z pewnością będzie pomocne w
stosowaniu dobrych praktyk zgodnie z Kodeksem. Zachęcamy naszych członków, a także
pozostałych fotografów, niezrzeszonych, do wdrażania sprawdzonych zasad postępowania.
Przyniesie to korzyści zarówno dla firmy jak i dla klientów. Trudno powiedzieć, na co należy zwracać szczególną uwagę. RODO to dość rozbudowany zestaw przepisów, które mają  przede wszystkim chronić nas wszystkich przed niekontrolowanym przepływem danych wrażliwych, musimy mieć kontrolę nad przepływem tych danych. Dotyczy to zarówno nas – przedsiębiorców, nas obywateli, jak i naszych klientów. Można zatem powiedzieć, że podstawową zasadą, którą należy się kierować i mieć ją na uwadze jest to, że nasze dane, dane naszych klientów są niezwykle cenne i należy o nie dbać jak o szczególną wartość. Tworząc Kodeks, staraliśmy się, aby były w nim zawarte wskazówki jak postępować, aby ta wartość była zabezpieczona jak najlepiej.

Jak dobrze rozumiem, najbliższe tygodnie to czas na konsultacje. Na czym one polegają?
Zaprosiliśmy członków Krajowego Cechu Fotografów, czyli osoby kompetentne, mające do czynienia na co dzień z przepływem danych wrażliwych, zmagające się z wyzwaniami jakie stawia przed nami współczesny system prawny. Zawodowi fotografowie, to najlepsi specjaliści, którzy są w stanie uchwycić nieścisłości, braki, czy kwestie odbiegające od realiów codziennej pracy. Dlatego, to właśnie oni nadadzą ostateczny kształt „Kodeksowi  postępowania dla branży fotograficznej”. Oczekujemy konstruktywnych uwag i dyskusji,  która doprowadzi do powstania opracowania, służącemu całej branży.

 

 

Kończąc wywiad, zachęcamy do zapoznania się z Kodeksem i wzięcia udziału w konsultacjach. Cały dokument znajdziecie tu: Kodeks RODO dla Fotografów

O co chodzi z tym Kodeksem? Wywiad z Cechmistrzem Markiem Gołąbkiem

Bezpieczne zdjęcia

Gazeta Prawna w artykule z 12.03.2019r. poruszyła kwestię zabezpieczeń na stronach fotografów. Opisała tam luki, które pojawiają się w wielu strefach klientów i są mocno niepokojące. Udało nam się ułatwić Wam dotarcie do tej treści:

Gazeta prawna: Fotorelacje w sieci mogą słono kosztować fotografów.

 

No cóż, pojawiające się pytania o kwestie zabezpieczeń i ochrony wydają się naturalną konsekwencją rosnącej świadomości nie tylko o ochronie wizerunku, ale też o możliwościach technicznych. A informacje zawarte w zdjęciach mają znaczenie… Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy Panna Młoda bardzo nie chce, by jakimś cudem do zdjęć dotarła szalona była Ukochanego. Czy też kłopoty po wypłynięciu intymnych zdjęć.  Sytuacji jest wiele. Wychodząc tym potrzebom naprzeciw – Zalamo dostarcza bezpieczne galerie, a opisane w artykule przypadki nie dotyczą naszych użytkowników.


Dlaczego zdjęcia w Zalamo są bezpieczne?

  1. Chronią Twojego Klienta
    Każdy Twój klient ma swój panel w którym pokażesz mu zdjęcia… W przypadku galerii ślubnej ma wgląd w galerię zanim zobaczy ją ktoś inny. Dzięki temu to Klient decyduje, które zdjęcia ostatecznie pokaże gościom! Każdy klient ma indywidualne hasło, by dostać się do swojej sesji, czy też ślubu. A to tak właściwie… tylko początek ochrony.
  2. Chronią Ciebie, Fotografie
    Mamy na myśli cały szereg zabezpieczeń przed niechcianym pobieraniem zdjęć, certyfikaty SSL i to co chyba najważniejsze. Świadomość, że samo hasło to jednak za mało. Zdjęcia są za firewall. Zabezpieczane są nie tylko całe galerie, ale i każde pojedyncze zdjęcie.

 

Do bezpieczeństwa podchodzimy z należytą powagą. Testujemy je również za pomocą zewnętrznych firm, które przeprowadzają audyty. Poniżej certyfikat od specjalistów z SISOFT.


Zresztą… Sprawdź to sam!

 

Do tej pory z wtyczki korzystaliśmy sami testując zmiany panelu. Czas podzielić się nią z Wami. Poniższa wtyczka sprawdza jakie zdjęcia są na stronie. I jeśli tylko jakiekolwiek nie ma zabezpieczeń bezpośrednio na zdjęciu (a nie tylko ogólnej galerii) to to wykaże.
Zainstaluj ją na Chrome, wejdź na swoje galerie z hasłem i sprawdź, czy są odpowiednio zabezpieczone.

 

POBIERZ WTYCZKĘ

Bezpieczne zdjęcia

A nie da się taniej jakoś? Czyli… Co odpowiedzieć klientowi.

A nie da się taniej? No proszę… I tak te zdjęcia są już zrobione… I Święta są zaraz! I dzieci chore. I… No wiem, że umowa, ale może jednak jakiś rabacik?

No właśnie. Kto nigdy nie usłyszał niczego w ten deseń, ten może naprawdę czuć się wyjątkowo. A co odpowiadać na takie pytania? Jak reagować?

Podejścia są różne. Dla wielu osób takie negocjacje są prawdziwym wyzwaniem. I mimo tego, że nie chcą obniżać swoich cen, to czasem pojawia się brak argumentów, lub wiary w samego siebie 😉

 

Zadaliśmy więc to samo pytanie różnym fotografom. Dziecięcym, ślubnym. Osobom, które „siedzą w branży”. Tym razem to my, Zalamo, postawiliśmy się w roli klienta. I nawet dostaliśmy zgodę na opublikowanie dla Was odpowiedzi. A więc… Co usłyszy klient negocjujący? Ktoś kto podważa zasadność ceny i chce zapłacić mniej, dostać więcej?

Olivia Batorska: Ale właśnie po to mam Zalamo żeby mnie nie stawiać w takiej niezręcznej sytuacji jak teraz. Bo dzięki zalamo każdy wybiera tyle zdjęć ile chce, na ile go stać i ile mu się podoba. Poza tym to by było bardzo nie fair w stosunku do moich stałych klientów, którzy odwiedzają mnie nawet po 5- 8 razy w roku, biorą dużo zdjęć i nigdy o żadne rabaty nie proszą.

Barbara Gepert: Ceny są ostateczne, ale mogę zaoferować mini pakiet. Jest tańszy, ale też zaznaczam dużo uboższy i tylko w studio.
Inaczej w sytuacji, gdy ktoś pyta po wyborze, wtedy jeśli wybrał naprawdę dużo to dorzucam jakiś gratis.

Asia Górka: Nie mam takiego zwyczaju. Szanuję swoją pracę i swój czas. A stałych klientów wynagradzam za lojalność w inny sposób. Poza tym, gdybym teraz dała rabat, to właśnie wobec tych stałych klientów byłoby nie fair i źle bym się z tym czuła…

Magdalena Margas: Jeśli klient chce się targować jest to dla mnie sygnał, że może nie do końca rozumie moją ofertę i nie rozumie, ile tak naprawdę dostaje w cenie sesji. Nie pozycjonuję się na taniego fotografa, ale na profesjonalnego fotografa i takie relacje staram się z klientem budować.  Jestem w stanie coś zaproponować jak np podwojenie odbitek papierowych z sesji ( jest to dla mnie znikomy koszt ), lub max 2 ujęcia więcej w ramach sesji. Nie zmieniam nigdy ceny sesji, ale potrafię negocjować co ta cena ma zawierać. Zawsze podkreślam swoje mocne strony, które wiem że różnią mnie od konkurencji. Ale nigdy moją mocną stroną nie była i nie będzie tania wycena mojej pracy.

Ania Grochal: Czy cena podlega negocjacji? Oczywiście! To ja w takim razie chcę 1500 za tą sesję. W końcu negocjować mogą dwie strony, prawda?
Zdarzyło się też, że klient już po sesji dzwonił do mnie, że zdjęcia super i oni by dobrali więcej, ale cena ich blokuje… To usłyszał: Panie, ja nissanowi tez tak mówiłam w salonie, ale nie podziałało… dalej jeżdżę fordem!

Czarek Rajkowski: Czarek w sumie nic nie odpowiada. Próby negocjacji ceny wywołują nagły atak śmiechu. A gdy donośne „Buahahahaha” ustaje to klient cóż… Zdecydowanie nie wraca do tematu wiedząc już, że podana cena to cena ostateczna.

 

A co odpowiadają inni?
Grzegorz Malinowski: Zależy od klienta, bo jeżeli jest to komercja to klient ma pewien budżet i gdy wyceniam zlecenie, to na początku pytam w jakim budżecie się poruszamy. To ułatwia sprawę. Jasne, że czasem wycenia się sesję, a klient odpisuje, że „musimy zejść z ceny, bo jakoś trzeba się dopasować”. To normalne w działce komercyjnej, ale jeżeli propozycja klienta schodzi poniżej naszych oczekiwań to po prostu się odmawia.
Zupełnie inaczej jest z klientem indywidualnym. Tutaj nie ma negocjacji. Jeżeli chodzi o sesje, czy też repo ślubne, sesje indywidualne, rodzinne itp to sprawa jest prosta. Odpowiadamy że nikomu nie udzielamy rabatów i ucina się temat. Bez dodatkowego komentarza.
Tak samo, gdy klient siedzi  już w studio, rozmawiamy np o pakiecie ślubnym i pyta czy może liczyć na rabat, to pojawia się krótka odpowiedz: nie, oferta jest tak skalkulowana że nie ma możliwości udzielenia rabatu.  Ale… Trzeba wiedzieć skąd się te ceny nasze wzięły i samemu być ich pewnym.

A na koniec parę słów od kolejnego fotografa. O pewności swoich cen właśnie 🙂

Tomasz Tołłoczko: Ustalenie ceny za swoje usługi to jedno z najtrudniejszych zadań z jakimi przyszło mi się spotkać w branży fotograficznej. Początkowo jest tak, że każdy sprzęt który ma pomóc w byciu bardziej profesjonalnym wydaje się niedostępny ze względu na swoją cenę, a jednocześnie (przynajmniej dla mnie tak było) jakość usług, którą proponowałem była tak niska, że ciężko było brać za to konkretne pieniądze. W moim przypadku było tak, że kiedy zaczynałem pracować jako fotograf, byłem już ojcem 2 dzieci, a wkrótce miałem mieć ich 3, więc za każde zlecenie musiałem brać cokolwiek żeby w ostatecznym rozrachunku moje wyjście z domu, opłacało się w jakikolwiek sposób. Z czasem zleceń było coraz więcej i to właśnie czas stał się wyznacznikiem tego, ile warta jest moja praca. W sytuacji w której wychodziłem z domu, a potem wracałem tylko po to, żeby kolejne godziny siedzieć przy komputerze i kompletnie nie mieć kontaktu z rodziną, to właśnie czas stał się wyznacznikiem tego, ile moja usługa powinna kosztować. Jeśli za swoją pracę nie jestem w stanie zarobić tyle pieniędzy, żeby utrzymać rodzinę to albo muszę myśleć o innej pracy albo naturalną sprawą, jest to żeby ceny podnosić do swojego statusu.
Kolejnym aspektem jest sprzęt. Jeżeli chcę wykonywać swoje usługi profesjonalnie, i nazywać się fotografem profesjonalnym, oznacza to że muszę korzystać z takiego sprzętu, który na to mi pozwoli i nie będzie mnie ograniczał w żadnym stopniu. Zatem jeżeli mam problem z matematyką i nie potrafię wyliczyć ile potrzebuję zarobić, żeby na taki sprzęt było mnie stać, a tak było w moim przypadku, to muszę wziąć kredyt.  Rata za całość będzie wtedy moim wyznacznikiem tego, ile muszę zarabiać żeby co miesiąc było mnie stać na spłatę. Jeżeli fotografia jest moim jedynym źródłem utrzymania, a w dzisiejszych czasach jest to jedyny wyznacznik tego czy ktoś jest fotografem zawodowym czy hobbystą, to muszę zarabiać tyle, żeby nie tylko było mnie stać na przeżycie, ale również zapewnienie owej klasy sprzętu i oprogramowania.

Zalamo: Czyli… Jest konkretne wyliczenie za ile się opłaca Tobie i potem negocjacji cenowych z klientem indywidualnym nie ma?

Tomek: Dokładnie tak. To znaczy założyłem że należy wyliczyć konkretną sumę za konkretny czas i tego się trzymać. Negocjacje mają miejsce jedynie w momencie kiedy obie strony są beneficjentem takowych. Oczywiście to zawsze było najtrudniejsze w sytuacji bez zleceń, bo wtedy zawsze istnieje obawa że nie zarobię nic, ale trzeba mieć w tyle głowy że nawet brak zarobku oznacza zarobek czasu, który można dobrze wykorzystać 🙂

 

 

A nie da się taniej jakoś? Czyli… Co odpowiedzieć klientowi.