DotPay, Paypal, a Zalamo

Wielu z Was pyta, jak to jest z tymi płatnościami online. Po co, na co i jak. Chyba nadszedł czas na małe podsumowanie tematu.

To na początek:
Przede wszystkim zarówno DotPay, jak i Paypal, stanowią formę konta bankowego. Klienci mogą zapłacić i pieniądze przeznaczone dla Ciebie lądują właśnie na Twoim koncie w DotPay/PayPal. Bezpośrednio po zamówieniu po prostu płacą… i gotowe. Bez dodatkowego szukania ile, kto, gdzie itd.

W Zalamo płatności online przydadzą Ci się:

W sesjach publicznych:
DotPay jest konieczny jeśli chodzi o sprzedaż plików cyfrowych. Dzięki temu, bezpośrednio po zapłaceniu za zdjęcia, klient może je pobrać na swój dysk.
Można też przyjmować płatności w przypadku sprzedaży odbitek i produktów. Pieniądze trafiają na Twoje konto, a klienci, dzięki temu, że płacą bezpośrednio po zamówieniu nie muszą się martwić, że zapomną o płatności, czy wartości swojego zamówienia.

ZAPŁAĆ publiczne

W sesjach prywatnych:
Klient po zebraniu koszyka i finalizacji swojego zamówienia może wejść w zakładkę „Historia zamówień” i bezpośrednio w tym miejscu zapłacić. Po zanotowaniu wpłaty przez system, jeśli tego chcesz, Zalamo automatycznie umożliwi pobieranie opłaconych zdjęć. Oczywiście tylko tych, które zostały wgrane jako po retuszu!
Klient może całe płatności uregulować przez Zalamo. Jeśli Ty zaznaczysz opcję: „Pobieraj płatność online”.

1

3

A tak widzi to klient:

2

Ślub:
Tu Dotpay przyda Ci się jeśli sprzedajesz pliki cyfrowe i/lub odbitki gościom weselnym. Będą mogli od razu po swoim zamówieniu zapłacić i po prostu czekać na przesyłkę, lub w przypadku plików pobrać je bezpośrednio po zrobieniu przelewu. Panel, który zobaczą wygląda tak, jak w przypadku sesji publicznych.

 

Czym się różnią Paypal i Dotpay?
W obu Twoi klienci mogą płacić. Oba systemy pobierają prowizje. W przypadku DotPay prowizje są w granicach od 1,0-2,2%, a o prowizjach Paypal możesz poczytać tu: PayPal, Tak wyglądają panele płatności obu systemów.

PayPal:

PAYPAL

DotPay: DotPay

 

Koszty dla Klienta
Prowizje, jeśli chcesz, możesz przekierować na swoich klientów. Wtedy przy płaceniu, poza ceną za zamówienie, klient zobaczy pozycję „koszt obsługi płatności”. Wystarczy uzupełnić. W pierwszej linijce kwotę jaka ma być doliczana. A w drugiej wartość procentową.

prowizje

Wejdź w Szczegóły Konta, a potem w zakładkę Przyjmowanie płatności i dodaj możliwość płacenia online.
W przypadku PayPal – wpisz tylko adres email na który założone jest konto.
Wybierając DotPay – uzupełnij ID i PIN, a na koniec przetestuj integrację.
I tyle… Twoi klienci mogą zapłacić od razu po złożeniu zamówienia.

DotPay, Paypal, a Zalamo

Poznajmy się! Crystal Albums

Kolejny miesiąc – kolejny wywiad!
Tym razem dał się (w końcu) namówić Andrzej Słowik z Crystal Albums. Bez długich wstępów… Zaczynamy!

Crystal Albums - białe

Co było taką największą inspiracją, czy też impulsem do założenia laboratorium? Jak zaczęła się Twoja przygoda z własnym laboratorium?

Firmę odziedziczyłem po Ojcu, który zmarł w 2010 roku. Ciężka sytuacja rodzinna spowodowała, że podjąłem decyzję o kontynuowaniu dzieła mojego Taty.
9 czerwca 2010 r. spędziłem po raz pierwszy dzień w firmie. Mojej firmie. Pierwsze kilka miesięcy było naprawdę trudne – 21-letniemu studentowi ciężko było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z czasem jednak coraz lepiej odnajdywałem się w tym, co tak naprawdę było mi znane od dzieciństwa – już jako dziecko obserwowałem mojego Tatę pracującego najpierw w branży fotograficznej, a potem jako wytwórca albumów.

 

Co jest najtrudniejsze? Co stanowi największe wyzwanie dla laboratorium?

Największym wyzwaniem każdego dnia jest umiejętne połączenie sprawnej produkcji oraz płynnej obsługi klienta. Na początku mojej pracy nie miałem doświadczenia w kwestii obsługi klienta, przez co zdarzało mi się otrzymać negatywne informacje zwrotne na temat kontaktu z firmą. Nie ukrywam, iż była to szkoła, z której cały czas wyciągam lekcje i usprawniam nasze działania, między innymi poprzez wprowadzenie systemu zamówień.

 

Z jakiego produktu jesteś najbardziej dumny? Który jest Twoim ulubionym?

Najbardziej dumny jestem z wydruków. Wydruk jest zarówno produktem (pod postacią odbitki) jak i półproduktem do wykorzystania w innych naszych dziełach. Dobry wydruk stanowi moim zdaniem bazę do idealnego produktu końcowego. Doprowadzenie tego elementu do perfekcji zajęło mi 3 lata, a to dało podwaliny do renom, którą się cieszymy.

 

Firma to nie tylko poważny biznes, ale czasem też przysłowiowe “wtopy” i  śmieszne sytuacje… Co najzabawniejszego spotkało właśnie Twój lab?

Pewnego dnia otrzymaliśmy zamówienie od Pani Fotograf zajmującej się głównie fotografią kobiecą. Zamówienie zostało przesłane przez Zalamo. Wydrukowano je, zapakowano, wysłano. Następnego dnia zadzwoniła do nas „lekko” zdziwiona klientka z pytaniem, po co jej stos zdjęć kosmosu, statków kosmicznych i misji Apollo. Okazało się, że Zalamo testowało konto klienta wykorzystując nasz lab. Pracownik, który czasem lubi się wykazać… Zrealizował zlecenie. I tak oto, razem z Zalamo zostaliśmy ze stosem kosmicznych wydruków. Śmiechom i hulankom nie było końca 😉

 

I na koniec… Czym Twoja firma wyróżnia się od innych? Gdybyś miał odpowiedzieć na to pytanie używając maksymalnie 10 słów, jak odpowiesz?

Używając maksymalnie dziesięć słów odpowiadam na to pytanie słowem: NIEKONWEKCJONALNOŚĆ.

wywiad

Andrzej serdecznie zaprasza do Crystal Albums z Zawiercia. Wprawdzie ulica Amatorska, ale za profesjonalizm produktów Andrzej ręczy całym sobą.

Do „tego labu z diamencikiem” (jak ktoś kiedyś sympatycznie nazwał Crystal Albums na naszym czacie) możecie prosto z Zalamo wysyłać zamówienia na wydruki i fotoalbumy. Po przygotowaniu projektu można łatwo i szybko skonfigurować pozostałe elementy, takie jak okładka i po prostu wysłać. Ale na tym oferta się nie kończy –  w Crystal Albums możesz zamówić również pudełka, nośniki danych, albumy tradycyjne.
To laboratorium jest też dostępne jako dostawca przy sprzedaży automatycznej dla gości weselnych

Poznajmy się! Crystal Albums

Poznajmy się! Krukbook

Ostatni wywiad cieszył się sporym zainteresowaniem… Czas na kolejny! Tym razem przedstawia się Wam Zbigniew Kruk, z Krukbook

 

KrukBook_logo-POPRAWIONE

 

Co było taką największą inspiracją,  impulsem do założenia drukarni? Jak zaczęła się Twoja przygoda z własną drukarnią?

Przez lata pracowałem jako fotograf (głównie ślubny) i przez długi czas nie mogłem znaleźć produktu dla siebie. Wtedy zobaczyłem po raz pierwszy książkę amerykańskiego producenta. To było to!  Prawdziwa książka jak z księgarni, duża liczba stron, niezłej jakości druk. Zacząłem szybko współpracę z tą firmą, lecz okazało się, że każde zamówienie musiałem reklamować. Błędy w druku, zdjęcia cz-b wpadały w zielony kolor, pojawiały się paski itp. To wszystko sprawiło, że zadałem sobie pytania:  Czy nie można inaczej? A może sam potrafię lepiej? Dwa lata później powstał KrukBook.

 

Co jest najtrudniejsze? Co stanowi największe wyzwanie dla drukarni ?

Najtrudniejsze okazało się zorganizowanie produkcji tak, by spełniała wymagania klientów. Produkcję kilku książek dziennie można bez problemu zorganizować w jednej głowie. Produkcja jednej książki w nakładzie 1000 sztuk też nie jest problem.  Wyzwanie to gdy książek jest dziennie 100 i do tego każda inna. Potrzeba rozdzielić i opracować procedury, delegować zadania i zarazem kontrolować wszystkie procesy pamiętając, że każdy egzemplarz produkujemy oddzielnie. Opracowanie pełnego przepływu danych w firmie pomiędzy stanowiskami jest ogromnym wyzwaniem. Do tego każdy klient chciałby otrzymać swoje zamówienie jak najszybciej i bezbłędnie wykonane. To wymagania oczywiste, lecz w praktyce trudne do realizacji. Biorąc pod uwagę że większość zleceń to spersonalizowane egzemplarze, a nie masowa produkcja którą można zunifikować, to opracowanie procesu produkcyjnego okazało się największym wyzwaniem.

 

Z jakiego produktu jesteś najbardziej dumny? Który jest Twoim ulubionym?

Oczywiście z tego który otrzymał medal na targach Film-Video-Foto 🙂 Jest to fotoalbum wydrukowany na ploterze Epson 9900, na podłożu bawełna i alfa celuloza, włożony do pudełka typu winda, które sami opracowaliśmy. Jest to wysoce ekskluzywny produkt, przeznaczony dla wyjątkowych klientów i zleceń. Produkt ten na targach był oglądany najczęściej i wywoływał wiele pozytywnych emocji. Wielu klientów zainteresowało się nim i wyraziło swoje zadowolenie, że wreszcie taki produkt pojawił się na rynku.

Niemniej jednak nie zapominam o naszym sztandarowym produkcie, czyli fotoksiążce z serii Standard, drukowanej na papierze niepowlekanym 150 g/m2, oprawianej w płótno. Produkt ten zawsze był, jest i będzie dla mnie najważniejszy, gdyż dzięki niemu zaczęła się pasja tworzenia książek oraz firma KrukBook.

 

Firma to nie tylko poważny biznes, ale czasem też przysłowiowe “wtopy” i  śmieszne sytuacje… Co najzabawniejszego spotkało właśnie Twój lab?

Odwiedziny klienta poszukującego drewna zdecydowanie należą do długo pamiętanych… Do dziś nie wiemy co w nazwie naszej firmy było takiego, co skusiło go do poszukiwań tarcicy 🙂

 

I na koniec… Czym Twoja firma wyróżnia się od innych? Gdybyś miał odpowiedzieć na to pytanie używając maksymalnie 10 słów, jak odpowiesz?

Indywidualne podejście do klienta, otwartość, innowacje, oprawy płócienne, papiery niepowlekane, rodowód fotograficzny, pasja.

DSCF2814

 

Tym razem tyle od Zbigniewa, który gorąco zachęca do bliższej znajomości z KrukBook. Produkują oni fotoalbumy, fotoksiążki, albumy tradycyjne, które wielu z Was już bardzo dobrze zna i ceni.
Łódzki Lab współpracuje również z Zalamo. Zaprojektowane w naszym kreatorze albumy możesz wysłać prosto do nich.

Poznajmy się! Krukbook

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i magii kalibracji 2

Czas na kontynuację ostatniego artykułu. Pierwszą, jeśli ktoś przegapił, lub chce sobie przypomnieć, znajdziecie TU.

Kalibracja.
Każdy monitor posiada większe, lub mniejsze odchyłki od standardu. Nie po to wydajemy pełną sakiewkę smoczych monet, by nadal oglądać przypadkowy obraz. Prawda?
Im tańszy/gorszy monitor (czy też laptop) tym większe odchyłki w wyświetlanym obrazie. Wychodzę z założenia, iż im słabszy posiadamy sprzęt tym większa konieczność jego kalibracji jeśli nie myślimy chwilowo o zmianach na cokolwiek lepszego.
Obraz można doprowadzić do poprawnego, zgodnego ze standardem. Jednak często nie jest to tak proste jak powieszenie na monitorze czujnika i kilkukrotne kliknięcie “next”.
Im większe zmiany, tym większe straty są wprowadzane przez automatykę oprogramowania. Strat nie lubimy i nie chcemy. Na duże straty przy gorszej jakości wyświetlaczach nie można sobie pozwolić, gdyż z jednego problemu wpadniemy w drugi.

Czy zatem warto kalibrować swój sprzęt?
Tak, jeśli wolisz widzieć swoje fotografie i pracować świadomie.
Tak, jeśli chcesz zyskać sporo czasu i spokoju bez domyślania się co tym razem uzyskasz na papierze.
Dwa razy „tak”? Znaczy, że warto.

Posiadając skalibrowane stanowisko jesteś w stanie zapewnić klienta, że prace które otrzymuje nie są przypadkowe. Wyobrażasz sobie elektryka, który mówi “chyba będzie ok” ?
Posiadając skalibrowane stanowisko jesteś w stanie zapanować nad zdjęciem wysyłanym na dowolną maszynę. Pracujesz wówczas w standardzie. Nie w domyśle.
Nie wyrabiasz sobie również złych nawyków, uczysz się efektywniej, pracujesz szybciej.
Brzmi nieźle, prawda?


Wspomniałem wyżej o skalibrowanym stanowisku. Tak. Kalibracja monitora to tylko część działań, które należy podjąć tworząc sobie miejsce do pracy. Równie ważne jest jego oświetlenie. Fundamentalne dla nas fotografów jest oświetlenie tła za monitorem. Nie może on świecić ze zbyt ciemnej ściany. W takiej sytuacji odbieramy ciemne półtony jako jaśniejsze i odruchowo zaciemniamy zdjęcia. Znasz problem zbyt ciemnych wydruków? To właśnie jest jego przyczyna. Kalibracja obejmuje całość działań prowadzących do zapewnienia poprawnych warunków pracy.

Dobrze skonfigurowane stanowisko poza poprawnym odbieraniem obrazu wpływa również pozytywnie na komfort pracy oraz mniejsze zmęczenie oczu.

5

Przykład poprawnie oświetlonego stanowiska pracy.
Najlepszy do pracy jest jednak neutralny (biały/szary) kolor ściany.

 

I tu dochodzimy do kluczowych możliwości oferujących fotografowi pełną kontrolę nad swoimi pracami. Wspominałem, że większość urządzeń przenoszących zdjęcia na papier, takich jak drukarki, czy minilaby posiadają mniejsze od monitora możliwości w zakresie reprodukcji kolorów. W skrócie – monitor jest w stanie wyświetlić więcej, niż maszyna może wydrukować.
Tutaj z pomocą przychodzi tzw. Soft Proofing.
Jeśli posiadamy profil labu, lub drukarki możemy po jego instalacji zobaczyć na swoim ekranie jak zdjęcie będzie wyglądało po wydruku. W wielu przypadkach obędzie się bez większych strat i wszystkie informacje zostaną przeniesione na papier. Gorzej, jeśli część kolorów wykroczy poza możliwości maszyny…
Znasz problemy z czerwienią na odbitkach? Jeśli nie, to na pewno poznasz.
A bardzo nasycone karminy, cyjany tracące większość wigoru, czy też detale w głębokich cieniach ginące w plamie czerni?
Właśnie dlatego Soft Proofing to tak ważne narzędzie. Pozwala zapanować nad obrazem przed jego wysyłką do druku. Oszczędność czasu i kosztów.
Nie chcesz nigdy otrzymać albumu, który nie będzie się nadawał nawet na pokazówkę.

 

Na wzorniku możesz zobaczyć jak różni się obraz oryginalny od tego na odbitce.

1a 1b

Po lewej oryginał pliku, a po prawej symulacja wydruku z labu.

 

Skoro już dotarliśmy do końca pracy z fotografią pozostaje ją zapisać.
Tu również obowiązuje kilka głównych zasad, których warto przestrzegać.
Nigdy (chyba, że na wyraźną prośbę) nie konwertujemy i nie zapisujemy plików z profilem labu/drukarki. Ten profil służy w zasadzie tylko do podglądu.
Zapisując zdjęcia z przeznaczeniem do galerii internetowych, czy wszelkich serwisów społecznościowych najbezpieczniej jest je zapisać w przestrzeni sRGB. To w tej przestrzeni pracuje większość urządzeń, na których klienci oglądają nasze prace. Idealnym narzędziem do sprawnej konwersji i zapisu jest moduł Save for Web dostępny w  Photoshopie. Jeśli korzystasz z Lr, lub C1 wystarczy stworzyć odpowiedni profil eksportu.

Zapis i wyświetlanie to także punkt, który potrafi dać do myślenia, kiedy fotografie wyświetlają się w kilku aplikacjach w zupełnie różny sposób.
Jeśli stanowisko i monitor są poprawnie skalibrowane możesz wierzyć wyświetlaniu przez programy w pakiecie Adobe.
Na OSX zarządzanie barwą działa na poziomie systemu. W tym środowisku wszystko będzie ok w większości programów. Przyjmijmy 99% jako margines błędu na niespodzianki.
Windows. Tutaj zarządzanie barwą musi wspierać każda aplikacja. Przeglądarka systemowa w 7/8/8.1 działa poprawnie. Do momentu przełączenia jej w tryb slideshow/fullscreen.
W nowym Windows 10 zarządzanie barwą w odświeżonej wersji przeglądarki zdjęć nie działa wcale. Taka zmiana. Czego zatem używać? Można przywrócić poprzednią wersję przeglądarki [link] lub użyć IrfanView, czy XnView. W każdej z powyższych trzeba jednak sprawdzić ustawienia i uruchomić moduł CMS (Color Management System).

Po konfiguracji całego workflow zdjęcia wyświetlane w Ps/Lr i przeglądarkach powinny wyglądać tak samo.

3

 

Fotografie wysyłane do druku w labach również mogą być wysyłane w sRGB.
Nawet najlepsze w Europie laby nie są w stanie drukować kolorów znacząco wykraczających poza możliwości tej przestrzeni, nie mówiąc nawet o zbliżeniu się do AdobeRGB. Wszelkie różnice w tym zakresie są do zauważenia jedynie w bardzo nasyconych odcieniach zielono-niebieskich. Nigdzie więcej.
Jednak jeśli korzystasz z narzędzia Soft Proofing, możesz bez strachu wysłać do labu zdjęcia w AdobeRGB. Przynajmniej do któregokolwiek labu, współpracującego z Zalamo. Tam na pewno zostanie przeprowadzona poprawna konwersja.

Najważniejsze jednak jest to, by zawsze w fotografii osadzić profil ICC.
Lightroom robi to przy każdym eksporcie. W Photoshopie musimy zaznaczyć “Embed Profile / Osadź Profil” w oknie zapisu.

4


Może się pojawić pytanie – dlaczego zatem rozważać zakup monitora pracującego w AdobeRGB?
Jest kilka aspektów, które uzasadniają taki wybór.
Wszelkie inne urządzenia, takie jak drukarki czy plotery fotograficzne są w stanie drukować kolory z palety znacznie wykraczającej poza sRGB. Warto to widzieć i panować nad tymi odcieniami.
Podobnie sytuacja wygląda w momencie drukowania w przestrzeni CMYK. To co prawda wąska przestrzeń o niewielkich możliwościach, ale jej krańce wychodzą sporo poza gamut przestrzeni sRGB.
Duże straty tonalne na takiej konwersji, plus ewentualne niedoskonałości narzędzia i już jesteśmy w sytuacji, która może się skończyć kolorystycznym niezadowoleniem.

 

Mam nadzieję, że ten artykuł i kilka porad pomoże Ci w podjęciu odpowiednich decyzji w zakresie własnego stanowiska pracy, oraz zaoszczędzi dużo czasu eliminując nieoczekiwane niespodzianki.
Jeśli pojawiły się w Twojej głowie pytania z zakresu pracy z kolorem lub odczuwasz nieopisaną chęć i potrzebę kalibracji swojego sprzętu – zapraszam.
W sieci znajdziesz mnie na www.vitavision.pl
facebookowym fanpage www.facebook.com/vitavisionpl
czy licznych grupach poświęconych fotografii.

Autor: Adam Jędrysik

mordka2

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i magii kalibracji 2

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i potędze kalibracji

Tym razem mamy dla Was coś od kolejnego z naszych ekspertów. Wpis Anity Komorowskiej pamiętacie? Wtedy było trochę o zarabianiu, dziś czas zająć się sprzętem. Specjalnie dla Was ktoś, kogo zapewne zdecydowana większość kojarzy przynajmniej z nazwiska:
Adam Jędrysikmordka1
Od wielu lat fotografuje tematy dokumentalne, reklamowe oraz architekturę.

Związany z redakcjami muzycznymi, przygotowuje również oficjalne materiały dla OFF Festival, czy Tauron Nowa Muzyka. Realizował sesje reklamowe dla takich marek, jak Messer, Intercontinental, Sofitel Grand Hotel, Marzocchi.
Od lat związany również z marką Eizo oraz Datacolor. Meandry pracy z barwą i pomoc w okiełznaniu tych zagadnień to druga część jego pracy.
Poza wykonaniem setek zdjęć, skalibrował w zeszłym roku dziesiątki stanowisk pomagając fotografom w ZOBACZENIU swoich prac. Codzienna praca na oprogramowaniu Adobe (Photoshop, Lightroom) oraz Capture One pozwala odpowiedzieć na większość pytań związanych z workflow fotografa.

 

 

A zatem… Zapraszamy do lektury.
Kalibracja, profile, zarządzanie barwą – wszystkie te określenia nieprzerwanie towarzyszą pracy fotografa. Mimo tego, iż są to sprawy kluczowe w kontekście pracy, bardzo często spychane są na dalszy plan. Jednak do czasu. Do czasu kiedy okazuje się, że prace przeniesione na papier wyglądają kompletnie inaczej niż te, nad którymi spędzono godziny przed monitorem.
Znasz ten moment?
Zacznijmy od początku. Główne pytanie na jakie trafiam wiele razy w ciągu roku to – czy dobry monitor jest potrzebny? Tak. Jest. Jest kluczowym narzędziem w pracy fotografa.Monitor jako jedyne urządzenie w całym procesie tworzenia fotografii pokazuje obraz w całej okazałości, bez degradacji. A przynajmniej powinien to robić. Jest to zarazem urządzenie, na którym kształtujemy charakter swoich prac przez autorski postprocess spędzając nad nimi wiele czasu w programach graficznych.
Jaki widzisz sens w pracy nad fotografią jeśli obraz, który jest przed Tobą nie jest tym, który powinieneś zobaczyć?
Warsztaty z obróbki, godziny nauki kolejnych rozwiązań, praca nad kolorem skóry… a potem i tak okazuje się, że jest zbyt ciemno, zbyt żółto, zbyt czerwono. Kolejne godziny spędzone na rozważaniach, który suwak przesunąć o kilka punktów… ale czy potrzebnie? Może odcień skóry jest już prawidłowy i tylko monitor przekłamuje obraz?
Poniżej możesz zobaczyć poglądową różnicę wyświetlania fotografii na poprawnie skalibrowanym monitorze i ten sam plik otwarty na laptopie lub monitorze niższej klasy, który nigdy nie był regulowany. Musisz przyznać, że jest subtelny dysonans.2
Zatem po kolei. Co jest ważne i jak się do tego zabrać. Przede wszystkim monitor. Jeśli jesteś przed zakupem to warto wiedzieć czego szukać. Z punktu widzenia fotografa najważniejsze parametry, na które warto zwrócić uwagę to minimalna jasność, dokładność regulacji punktu bieli, linearyzacja (gamma), czy wreszcie oddanie tak kluczowych odcieni jak kolor skóry. W kilku słowach. Przy budżecie 1000-2000zł w zasadzie jedynym sensownym rozwiązaniem jest Eizo EV2450, lub EV2455. Nie są to co prawda monitory przeznaczone stricte do pracy z kolorem, ale są o niebo lepsze od tzw. marketowej masówki. Na tym poziomie nadal można spodziewać się niezbyt idealnego oddania odcieni skóry (to bardzo trudne do wyświetlenia kolory), czy zauważalnego bandingu przy delikatnych gradientach.
Z obiema sytuacjami bardzo często spotykam się przy fotografii noworodkowej, czy ślubnej.

Idąc dalej wchodzimy w linię ColorEdge, którą rozpoczyna model CS230. Nie jest to jednak najszczęśliwsza konstrukcja. Z jednej strony niewiele różni się od niższych EV, a równocześnie przepaść dzieli od kolejnych modeli. W okolicy 3000zł warto się zastanowić nad CS240. To już narzędzie, które nie zaskoczy Cię niedoskonałościami. Dalej mamy CX241, CS270 czy CX271 – każdy wart swojej ceny, każdy oferuje więcej od poprzednika. Raz jest to rozmiar, raz dodatkowe możliwości.
Wkrótce wejdą na rynek modele CS2420 oraz CG2420. Wiosenny śpiew ptaków pozwolił mi usłyszeć o możliwości dobrych promocji na modele CS240 i CX241. Warto wziąć to pod uwagę.

Co zatem ze słabszymi monitorami? Są konstrukcje lepsze i gorsze jednak prędzej, czy później można się po nich spodziewać różnej ilości problemów.

Często spotykam się także z pracą na laptopach. Tutaj jesteśmy skazani na bardzo duże ograniczenia i niedokładność. Niewiele modeli dostępnych na rynku nadaje się do pracy z obrazem, co więcej żaden z nich nie zastąpi dobrego monitora.
MacBookPro z wyświetlaczem Retina czy wybrane modele marki Hyperbook, które sam wybieram do pracy z fotografią to główne produkty, które mogę śmiało polecić.

Co jednak zrobić, jeśli nie mamy w planie zmiany swojego komputera, czy monitora?

Nie martw się, jeszcze nie wszystko stracone. W następnej części artykułu dowiesz się więcej o kalibracji sprzętu i sposobach pracy zwiększających ilość wolnego czasu.

header

Część druga już za tydzień!

Zdaniem Eksperta: Adam Jędrysik – Kilka słów o sprzęcie i potędze kalibracji

Poznajmy się! Laboratorium Barański

Podobno z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach… A przecież są jeszcze albumy, fotoksiążki i wiele innych fajnych produktów! A Zalamo jest jak jedna wielka rodzina. To stan, który nas cieszy i daje niesamowita satysfakcję. Wy Fotografowie, Wasi Klienci, My i oczywiście Laboratoria. Czas się bliżej poznać. Dlatego raz na jakiś czas pojawią się efekty krótkiego przepytywania wywiadu. Tak, aby lepiej móc poznać tych, którzy odpowiadają za produkty jakie dajecie Swoim Klientom.

 

Na pierwszy ogień: Szymon Barański z laboratorium Barański

logo

Co było taką największą inspiracją, czy też impulsem do założenia laboratorium? Jak zaczęła się Twoja przygoda z własnym laboratorium?

Inspiracja do założenia naszej introligatorni zrodziła się jeszcze w ubiegłym wieku, kiedy to oprawialiśmy księgi i starodruki dla Biblioteki Jagiellońskiej, Zamku na Wawelu oraz Polskiej Akademii Umiejętności. Pod Koniec lat 80-tych nasze doświadczenie wykorzystaliśmy w produkcji albumów fotograficznych, a następnie fotoalbumów. Nasza introligatornia to tradycja rodzinna kultywowana już przez 3 pokolenia.

Co jest najtrudniejsze? Co stanowi największe wyzwanie dla laboratorium?

Trudne to złe określenie. Trudna rzecz zmienia się dla nas najczęściej w wyzwanie, któremu dzięki technologii i doświadczeniu, zazwyczaj udaje nam się zaradzić .

Z jakiego produktu jesteś najbardziej dumny? Który jest Twoim ulubionym?

Zdecydowanie kolekcja albumów wykonanych ze skóry naturalnej! Mają one swoistą duszę, którą czujemy nie tylko my, ale również nasi Klienci… i co najważniejsze… są zadowoleni! Produkty te mają takie wewnętrzne ciepło i klasę.

Firma to nie tylko poważny biznes, ale czasem też przysłowiowe “wtopy” i  śmieszne sytuacje… Co najzabawniejszego spotkało właśnie Twój lab?

Kiedyś udało nam się wybiec w przyszłość, przenieść w czasie… Wykonanie albumu spersonalizowanego  z przyszłą datą, kiedy ślub odbył się rok wcześniej to nie lada sztuka, której nie powstydziłby się nawet sam Marty McFly. Co zabawne… Para młoda zorientowała się pół roku później. Na szczęście nasze albumy są objęte 10 letnią gwarancją 🙂

I na koniec… Czym Twoja firma wyróżnia się od innych? Gdybyś miał odpowiedzieć na to pytanie używając maksymalnie 10 słów, jak odpowiesz?

Jakością, precyzją wykonania, zdobytym przez lata doświadczeniem, którego nie da się niczym zastąpić

 

 

Tak, więc… Szymon zaprasza Was do przyjaźni ze swoim labem. Posiadają bogatą ofertę fotoalbumów i albumów tradycyjnych.
Krakowskie laboratorium współpracuje z Zalamo, dzięki czemu wysyłanie prosto z naszego kreatora jest banalnie proste. Warto tez wspomnieć, że Barański sponsoruje swoim Klientom projekty powstające w Zalamo.

Poznajmy się! Laboratorium Barański

Konkurs dla Par Młodych czas start!

konkursdlaparmlodych

Podobno wszyscy lubią konkursy. My też!

Dlatego postanowiliśmy zorganizować coś fajnego zarówno dla Was, jak i Waszych Klientów. Od teraz każda Para, której Fotograf wyrazi chęć dołączenia do konkursu, może brać udział. Zbierać głosy, walczyć o nagrodę, czyli bon o wysokości 500zł na sesję narzeczeńską u swojego Fotografa. Być może, to chodzi własnie o Ciebie! To my, czyli Zalamo, zapłacimy za tę nagrodę.

kwiatymale

Sesja, zabawa… Wiemy, że to jest fajne dla PM. A dlaczego ten konkurs jest fajny dla Was?
Sprawa jest prosta. Możemy pisać standardowe teksty, że według wielu opinii konkursy są sprawdzonym i skutecznym sposobem na dotarcie do Klienta, wypromowanie marki i szeroko pojęty marketing.

Możemy też podać konkrety:

  • na każdej stronie narzeczeńskiej jest Twoje logo, logo fotografa
  • im więcej osób wejdzie na stronę, aby zagłosować pozna właśnie Twoje logo, dowie się o Tobie!
  • udostępniając info o konkursie dla PM na swoim FanPage’u zachęcasz swoje PM do brania udziału i tym samym promowania Ciebie wśród swoich znajomych
  •  dajesz dodatkowy element zabawy do swojej oferty
  • o konkursie, zwycięzcach poszczególnych edycji, a tym samym ich Fotografach pojawią się informacje zarówno u nas, jak i u patronów medialnych konkursu!

 

Konkurs ma patronów medialnych związanych z branżą ślubną. Dzięki nim, o konkursie dowiedzą się również osoby, które wciąż szukają Fotografa. Dopiero planują ślub. Te, które dzięki info o konkursie mogą trafić właśnie do Ciebie i skorzystać z Twojej oferty.

bridelle   sweetwedding    pozyczoneiniebieskie szalonapannamloda

Teraz czas na promowanie Ciebie, Fotografie. Powodzenia!

 

Wszystkie szczegóły, oraz regulamin dla PM, możesz znaleźć TU

 

Konkurs dla Par Młodych czas start!

Sesja prywatna, a płatności. Online też!

Zmiany, zmiany… Mamy nadzieję, że stwierdzicie, że to na lepsze! Tym razem kolej na sesje prywatne. Więc po kolei:

Płatności online w sesjach prywatnych:

Teraz Twoi klienci mogą zapłacić Ci online. Wystarczy, że masz podpięte konto DotPay i zaznaczysz im tę opcję w ustawieniach sesji. Po zanotowaniu wpłaty klienta przez system, Zalamo automatycznie umożliwi pobieranie opłaconych zdjęć. Oczywiście tylko tych, które zostały wgrane jako po retuszu!
1
Opłacone/nieopłacone?
Masz już możliwość oznaczania, czy sesja została zapłacona bezpośrednio w systemie. Tak, żebyś widział jak wygląda Twój stopień rozliczenia z klientem. Zapraszamy do zakładki „Podsumowanie”, gdzie znajdziesz wszystkie zamówienia Klienta. Teraz z dodanymi opcjami zaznaczania czy poszczególne zamówienia są już opłacone.
Jeśli korzystasz z płatności DotPay system zanotuje, czy zamówienie jest opłacone, czy nie. Jeśli przyjmujesz wpłaty w inny sposób, możesz samodzielnie zmienić status zamówienia.

3

Historia zamówień:
Nowości także po stronie Klienta. Teraz ma na swoim profilu dodatkową zakładkę. To „Historia zamówień”. Widzi tam, czy jego zamówienia są opłacone, czy też nie. Ma podgląd na całokształt historii zamówień z danej sesji. Widzi też łączną kwotę jaką ma jeszcze zapłacić Tobie. A jeśli przyjmujesz płatności online, to z tego miejsca może od razu zapłacić za swoje zamówienia.
2

Sesja prywatna, a płatności. Online też!

Zdaniem Eksperta: Anita Komorowska – Jak zarobić więcej na fotografii ślubnej (i nie tylko) bez dodatkowych nakładów pracy?

 

To proste, zaproponuj Klientom tzw. otwartą ofertę


Standardowa oferta fotografa zawiera konkretną ilość ujęć cyfrowych, odbitek, czy albumów. Duże grono, sądzę, że jakieś ¾ fotografów, stosuje zasadę samodzielnego wyboru zdjęć, które finalnie otrzyma klient. Tak, wiem… Przecież jako profesjonalista tylko Ty wiesz, które ze zrobionych, podczas dnia ślubu, zdjęć są najlepsze. Dlatego Klient nie ma wglądu w całość materiału i gdy przychodzi po odbiór swojego zamówienia, wtedy najczęściej masz mu do zaproponowania dodatkowy album, lub odbitki. O ile nie zapomnisz o tym powiedzieć, nie mówiąc o czytelnie skonstruowanej ofercie. Nie śmiem wspominać nawet o dodatkowych ujęciach cyfrowych. Takie to przecież dajesz w gratisie – jako pakiet archiwizacyjny. Bo przecież, jak można sprzedawać dodatkowe zdjęcia? To nie wypada. To naciągnie klienta. Przecież klient zapłacił za te zdjęcia, nic z nimi więcej nie zrobię, to co szkodzi im je dać. Im więcej dam za darmo, tym bardziej będą mnie polecać…

Tak, to najczęstsze argumenty fotografów oddających za darmo swój czas, swoją pracę, swoje pieniądze. A przecież fotograf powinien być biznesmenem. Umieć wyceniać swój czas i nakłady pracy. Tylko wtedy, gdy ktoś sam potrafi docenić, a co za tym idzie dobrze wycenić swoją pracę, będzie wiarygodny w oczach klienta. Dlatego komuś kto mi dziś mówi, że czuje się jakby naciągał klienta proponując mu możliwość zakupienia dodatkowych ujęć zamiast oddawać je za darmo, powiem wprost: klient poczuje to samo. Poczuje się naciągany. Dlatego zanim zmienisz swoją ofertę, musisz zmienić myślenie o swojej pracy. I tu pojawia się kolejny aspekt i bolączka tego zawodu. Bo przecież Ty nie pracujesz, a tylko dorabiasz na swojej pasji, więc….

No to już odpowiadam: ceń swoją pasję, ceń siebie. Jeśli Ty nie będziesz cenić swoich zdjęć, nikt ich nie będzie cenił. Klient podziękuje i tyle. Nie wróci. Myślisz, że będzie wdzięczny i będzie Cię za to polecał znajomym? A Ty byłbyś wdzięczny otrzymując w gratisie coś co nie ma wartości? A tym bardziej nie ma wartości dla samego Twórcy? To grubo się mylisz. Nie ceni się tego co można dostać za darmo, ale to jest  temat na osobny artykuł, dziś skupimy się na ofercie.

 

Otwarta oferta daje Klientowi możliwość zostawienia u Ciebie tyle pieniędzy, ile zechce. Nie ograniczasz Klienta i jego chęci posiadania, czyli w tym przypadku kupowania wspomnień, radości i przyjemności. Dzięki dobrze skonstruowanej ofercie dajesz mu podświadomie znać, że to On ma wybór i to On decyduje ile Ci zapłaci dodatkowo, bo na dzień dzisiejszy może mieć dużo większy budżet, niż w chwili podpisywania umowy.
Dlaczego nie dać mu takiej możliwości?

Zmniejsz standardowe ilości zdjęć w pakietach. Oddawałeś 500-1000? Zrób 200- 250 ujęć. To wystarczająca ilość, by w doskonały sposób ułożyć historię z dnia ślubu, a jednocześnie zawrzeć w materiale zdjęcia plenerowe, czy dodatkowe portrety z rodziną. Dodaj w opisie oferty, że na życzenie Klienta możesz przygotować dodatkowe ujęcia, np w cenie 20zł/szt (oczywiście to Ty sam musisz wycenić, ile Cię kosztuje przygotowanie dodatkowego ujęcia, ja podaję przykładowe ilości i ceny, które sprawdzają się u mnie). Warto, a nawet trzeba nadmienić, że jest to usługa, którą wykonasz właśnie na życzenie, a klient ma możliwość skorzystania z tej oferty dodatkowej tylko dzięki temu, że już wcześniej wykupił u Ciebie pakiet. Może zakupić, według uznania, np 10 zdjęć po 20zł, albo może rozszerzyć pakiet o np dodatkowe 100 ujęć w korzystniejszej cenie. Fachowo nazywa się to Up-sellingiem, czyli dajesz Klientowi możliwość skorzystania z bardziej ekskluzywnej opcji. Jeżeli ktoś ma budżet większy, niż zakładała pierwotna oferta, chętnie skorzysta z możliwości zakupu dodatkowych zdjęć (przecież to ważne chwile i piękne zdjęcia).

 

Bywa też tak, że fotograf wyraża obawy, iż oddając klientowi pewien zakres decyzji, czyli w tym konkretnie omawianym przypadku możliwość wyboru ujęć, to ten wybierze zdjęcia, których fotograf nie chciałby pokazywać szerszemu gronu. I ok, ja to rozumiem, że takie zdjęcia też się zdarzają, nawet najlepszym. Ale jest na to dość skuteczne i proste rozwiązanie. Pokazuj Klientom do wyboru tylko takie ujęcia, których nie będziesz się wstydził. Przycisk “Delete” jest przyjacielem fotografa i warto z niego skorzystać zanim wyślesz próbki zdjęciowe klientowi do wyboru. Są też dość fajne sposoby i zabiegi na to, aby Klienci nie przeciągali w nieskończoność wyboru, opóźniając tym samym realizacji zlecenia, czy też, aby nie mieli 100% wpływu na ułożoną historię w albumie.

Czasami na warsztatach słyszę od fotografa ”ja bym tyle sam sobie nie zapłacił”. Ok, Ty byś nie zapłacił, ale pamiętaj: to nie Ty jesteś swoim Klientem. Jeśli czytasz ten artykuł, to zakładam, że chcesz zarabiać więcej, a co za tym idzie musisz zmienić, jak to się nieładnie w marketingu mówi, target. Określ swojego klienta docelowego i pozwól mu wydać tyle kasy, ile chce. Nie mów mu, że nie warto.


A jeśli ktoś ma ograniczenia finansowe i nie dokupi? No cóż… Czy idąc do dobrej, drogiej restauracji oczekujesz, że Szef Kuchni wyda Ci gratis pozostałe po przygotowaniu Twojej potrawy resztki? Tak samo, jak nie każdego musi być stać na jadanie w luksusowych restauracjach, tak samo nie każdego musi być stać na profesjonalnego fotografa. Natomiast jeśli już taka osoba zdecyduje się na zjedzenie odświętnego posiłku, to będzie go celebrować, cieszyć się nim, smakować. Tak samo jest z fotografią… Jeśli Klient dostanie jako załącznik do zdjęć paczkę 1000 pozostałych zdjęć w gratisie, potraktuje je mniej więcej tak, jakby dostał resztki w restauracji. Ale… Jeśli sam dokupi dodatkowe ujęcia, na których mu zależy, będzie je cenił. Tak, jak będzie cenił czas, który Ty włożyłeś w ich przygotowanie.

I tu pojawia się kolejny ważny aspekt sprzedaży dodatkowych ujęć: fotografia to dobro luksusowe. To nie jest produkt zaspokajający najważniejsze potrzeby człowieka, a dobra, profesjonalna fotografia nie musi być ogólnodostępna. Powinna być towarem pożądanym i dlatego nie powinno się oddawać jej za darmo. Po prostu nie warto.

 

Na koniec dodam, że metodę sprzedaży dodatkowych ujęć testowałam na sobie i swoich klientach. Dopracowywałam ją przez ostatnie 3 sezony ślubne. I z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że u mnie się sprawdza.

Autor:
Anita Komorowska
Profilowe Anity

mgr Psychologii Zarządzania i Doradca Zawodowy. Praca magisterska o tematyce Wpływu Komunikacji Interpersonalnej na Zarządzanie Ludźmi  (SWSPiZ 2002r.) Od lat młodzieńczych pasjonatka malarstwa, rysunku i fotografii. Obecnie z powodzeniem prowadzi działalność fotograficzną z zakresu fotografii ślubnej i rodzinnej.

 

Zdaniem Eksperta: Anita Komorowska – Jak zarobić więcej na fotografii ślubnej (i nie tylko) bez dodatkowych nakładów pracy?

Sprzedaż produktów w sesji publicznej

Chłód za oknem nastawia na myślenie o prezentach. A jak prezenty to wybieranie produktów w sesjach publicznych. Teraz jest już możliwe!

Na początek wystarczy dodać sprzedawane produkty do listy akcesoriów. lista akcesoriów

Po kliknięciu „Dodaj nowy produkt” możesz uzupełnić dane produktu. Ważny jest punkt dotyczący ilości wymaganych zdjęć.

ustawienia

W kolejnym kroku możesz dodać zdjęcia produktu. Dowolna ilość, tak aby jak najlepiej pokazać klientowi co może dostać. Pamiętaj, że jedno zdjęcie warto ustawić jako okładkę – będzie się pokazywało jako to główne zdjęcie, widoczne jako pierwsze i pokazujące się w koszyku klienta przy zamówieniu. I już. Produkt gotowy.
Klikając „lista produktów” wrócisz do początku i możesz dodawać kolejne produkty. Tyle ile masz w ofercie.

zdjecie

 

Teraz kolej na utworzenie sesji. Dodaj nową sesję publiczną i ustaw sprzedaż akcesoriów.

ustawienia sesji

W samej sesji pojawiła się teraz nowa zakładka. Dotyczy właśnie dodanej sprzedaży akcesoriów. I to w niej ustala się ostatnią kwestię, czyli. wybór, które akcesoria mają być sprzedawane w danej sesji. Dla każdej sesji decydujesz osobno. Domyślnie zaznaczone są wszystkie, ale możesz któryś odznaczyć. Z tego miejsca możesz też przejść do edytowania produktów. Po naciśnięciu „Podgląd” otworzy się nowa zakładka w Twojej przeglądarce. Jeśli potrzebujesz to edytuj, a potem zapisz produkt.

ustaw

Z Twojej strony to tyle. Klienci po wejściu na sesję publiczną mogą już kupować akcesoria, pliki i odbitki. W takich kombinacjach w jakich chcą. No i oczywiście jakie Ty im udostępnisz.

Co widzi Klient?

Główna zmianą z punktu widzenia klienta jest wyświetlanie się pozycji „akcesoria” przy dodawaniu zdjęcia do koszyka. Klient może teraz z danego zdjęcia zamówić plik cyfrowy, odbitkę, lub właśnie jeden z produktów, któremu przypisane jest 1 zdjęcie. To te produkty, gdzie ustawiłeś zarówno minimalną, jak i maksymalną wymaganą ilość zdjęć jako 1.

akces1

Te produkty, które wymagają większej ilości zdjęć znajdują się w zakładce „Produkty”.

produkty4

Wchodząc na poszczególny produkt klient ma dwie możliwości. Wybierze produkt, który nie wymaga żadnych zdjęć i po prostu doda go do koszyka…

prod2

Lub wersja druga, czyli wybierze produkt powiązany ze zdjęciami i po dodaniu produktu do koszyka zostanie poproszony o wybieranie zdjęć.

produkty3

Po wyborze, może zobaczyć jakiej zdjęcia wybrał, a także ułożyć je we właściwej dla siebie kolejności. Np. zdjęcia do kalendarza w kolejności w jakiej mają się w nim znaleźć. Potem Ty, po dostaniu zamówienia masz podgląd tej kolejności. Tak, żeby produkt odpowiadał w pełni zamówieniu klienta.

prod5

Teraz mamy przedszkolaków będą mogły wybierać kalendarze ze swoimi maluchami do powieszenia w salonach u Dziadków. Zakochana maturzystka może wybrać kubek ze zdjęciem ze studniówki na której świetnie się bawiła ze swoim chłopakiem. A fotograf może poza zdjęciami sprzedać fotoprodukty.

O pozostałych funkcjach sesji publicznej możesz poczytać TU.

Sprzedaż produktów w sesji publicznej